czwartek, 30 kwietnia 2009

Mistrzowska riposta na cięty język

„(...). To, co mnie spotkało, gdy wreszcie powróciłem do świata sportowych informacji, przeraziło mnie. Postanowiłem wiec wybrać trzy największe pomyłki ostatniego tygodnia. W kategorii największe g...o w mojej klasyfikacji wygrywa Janavor Weatherspoon, który został pierwszym trenerem Znicza Pruszków. To jest upadek polskiej myśli szkoleniowej, to jakiś matrix, pokaz debilizmu, to niestety kolejny przykład, że mądrych działaczy sportowych jest u nas jak na lekarstwo.

Tuż, tuż za nim uplasował się trener Rimas Kurtinaitis, który zostaje pierwszym po Bogu w Lietuvos Rytas Wilno. W tym miejscu winien wam jestem parę słów wyjaśnienia. Ten fakt uważam za osobistą zniewagę, gdyż miałem wątpliwą przyjemność pracy z tym panem. Muszę też przyznać, że zachowałem się jak patafian. Zamiast powiedzieć całej koszykarskiej rodzinie w Polsce, jaki to beznadziejny, naprawdę beznadziejny, trener bez żadnego warsztatu, wolałem siedzieć cicho, dostawać wypłatę i mieć spokój.”


Oczywiście każdy posiada prawo do własnego zdania Jakie Radosław Hyży ma o swoim byłym szkoleniowcu za czasów gry w Śląsku możemy przeczytać powyżej. Ekscentryczny skrzydłowy wielkiej aprobaty u litewskiego trenera nie zyskał, minut na parkiecie dostawał mało, ale wszystko to, co nie przeminęło u Radosława Hyżego to cięty język.

Kurtinaitis zaraz na początku 2008 roku miał niecały miesiąc na porządki we wrocławskim zespole. I takowe się udały. Przyszły wygrane z Prokomem czy Anwilem oraz w ćwierćfinale z ostrowską Stalą (zakończenie serii w gorącej hali przy Kusocińskiego). Nadeszły ciężkie momenty w półfinałowych konfrontacjach z Turowem, co w ostatecznym rozrachunku złożyło się na obronę trzeciej pozycji w kraju po boju z Polpakiem Świecie. A nie zapominajmy o pozostawieniu dobrego wrażenia w ówczesnym Uleb Cup.

Niestety pomimo przystępnych wyników, zaczęło buchać w wulkanie pod nazwą drużyna. Przodowali w tym oczywiście Amerykanie. Trener nie był obdarzony odpowiednim szacunkiem, team spirit stał na niskim poziomie, w zespole dało wyczuć się niezadowolenie niektórych graczy. Panowała opinia o uprzedzeniu do Polaków i faworyzowaniu zagranicznych koszykarzy. Krótko mówiąc to raczej niekomfortowe warunki. Na ile to wynikało z widzimisię i przeświadczeniu o swoich ponadprzeciętnych umiejętnościach wśród obcokrajowców, na ile z błędów trenera, a na ile z niereformowalności poszczególnych ogniw zespołu już się nie dowiemy.

Mimo to podczas rozgrywek nadeszła gorąca oferta prosto z Lietuvosu Rytas. Kurtinaitis postąpił bardzo etycznie i podziękował za lukratywny kontrakt w ojczyźnie. Ba, gdy Śląsk przystępował do swoich schyłkowych rozgrywek, Litwin wołał o dach nad głową i możliwość pracy, by tylko wypełnić dwuletni kontrakt. Po upadku klubu, trafił do Sopotu. Wtedy działacze Rytas znów przypomnieli sobie o Kurtinaitisie i tym razem pozyskali szkoleniowca.

Okazało się, że ten wybór był strzałem w dziesiątkę, bowiem Litwin zdołał dopisać do klubowego konta Lietuvosu Puchar Litwy po zwycięstwie z Żalgirisem Kowno czy ostatni sukces w Lidze Bałtyckiej. To i tak nic przy kwietniowej bombie jaką był awans do Euroligi poprzez wygraną w EuroCup. Finałowej walki z BC Khimki nikomu nie trzeba przypominać. Tu ciekawostka. Porównanie wysokości budżetów wypada zatrważająco jednoznacznie. Moskwianie dysponowali ponad dziesięciokrotnie więcej pieniędzy niż Rytas.

Zbliżamy się do pytania czy Kurtinaitis to trener bez warsztatu? Nie wysunąłbym aż tak odważnego wniosku. Pamiętam jak przed obecnymi rozgrywkami Oliver Stević jako powód kontynuowania kariery we Wrocławiu wspomniał o takim samym ruchu ze strony trenera. To o czymś świadczy. A w jakich klubach grają/grali Stević i Hyży w tym sezonie?

W Lietuvosie na pewno wpływ na relacje trener-koszykarze miała narodowość opiekuna oraz większości składu. Właściwie na starcie pewna baza, pozwalała nie myśleć o konfliktach, a o koncentracji nad praca.

Osobiście Rimasa Kurtinaitisa uważam za lepszego zawodnika niż trenera – przynajmniej na razie. Niemniej każdy popełnia błędy, każdy z nas uczy się całe życie. Litwin ma za sobą bardzo żyzny okres. Każdemu kto w koszykarskim światku kieruje zespół do Euroligi, należą się gratulacje i określania znacznie cieplejsze niż beznadziejny. No a Eidson, Petravicius i spółka walczą jeszcze o mistrzostwo kraju!

Na zakończenie dodam, iż chciałbym doświadczyć trenera Kurtinaitisa ponownie radzącego sobie w naszej rodzimej lidze. Może nawet z Hyżym w składzie.

0 komentarze: