poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Eurobasket 2009: Mamy komplet

Znamy już wszystkich uczestników Eurobasketu, którzy przybędą do Polski, by od przyszłego poniedziałku rozpocząć walkę o mistrzostwo Europy w koszykówce. Wczoraj ostatnie brakujące miejsce w grupie B zajęła reprezentacja Francji.

Awans Francuzów nie jest może niespodzianką, bo teoretycznie, poza Włochami nie było w dodatkowych kwalifikacjach zespołu o podobnym potencjale. Jednakże postawa Belgów, którzy najpierw wyeliminowali Bośnię i Hercegowinę, a następnie zaskoczyli Les Bleus w pierwszym meczu o Eurobasket budzi szacunek. Francja borykała się w tych eliminacjach z różnymi problemami – głównie z kontuzjami gwiazd – Tony’ego Parkera i Nicolasa Batuma. Obydwaj byli wzywani przez pracodawców z NBA (odpowiednio San Antonio i Portland) na konsultacje zdrowotne, a stąd już blisko było do zatrzymania ich w Stanach pod pretekstem zapewnienia odpowiedniejszej opieki medycznej. Na szczęście dla trenera Vincenta Colleta i jego ekipy, obaj zawodnicy wrócili do zdrowia i byli wystarczająco zmotywowani do gry powrotu do kadry.

Rewanż z Belgami w Pau był dość jednostronnym widowiskiem, a gospodarze byli lepsi w każdym elemencie rzemiosła. Porażka gości 54:92 nie oddaje tego, co Belgowie zaprezentowali sobą w tegorocznych rozgrywkach. Niestety tym razem Axel Hervelle, Jef van der Jonckheyd czy Didier Mbenga nie zdołali poprowadzić swojej drużyny do najważniejszego zwycięstwa. Co to oznacza dla naszego Eurobasketu?

Przede wszystkim, z marketingowego punktu widzenia mamy zapewniony udział drużyny uznanych gwiazd, jak wspomniani Parker, Batum, czy Ronny Turiaf. Za nimi powinni przyjechać także basketu kibice znad Sekwany, których nad Skaldą jest chyba jednak mniej.

Z czysto sportowego punktu widzenia rozrusza nam się grupa B. Osłabione brakiem koszykarzy z NBA zespoły Rosji i Niemiec zdawały się być przeciętnym magnesem dla kibiców, zaś w zespole łotewskim nie ma już tylu byłych graczy znanych z PLK, co kiedyś. Francja mimo zmęczenia graniem o stawkę powinna być czołową siłą w tej stawce. Dwa lata temu Izrael także dostał się na Eurobasket kuchennymi drzwiami, co nie przeszkodziło mu w sprawieniu kilku niespodzianek (jak choćby pokonanie Chorwacji). Potencjał Trójkolorowych jest znacznie większy niż zespołu z Ziemi Świętej, tak więc możemy się spodziewać ciekawej walki o prymat w tej części drabinki play off turnieju.

A nawet jeśli drużyna Parkera i spółki nie zaskoczy niczym pozytywnym w grze, to może chociaż kolorowe magazyny zapełnią się zdjęciami Evy Longorii, wyłowionej na trybunach hali w Trójmieście..

0 komentarze: