poniedziałek, 21 września 2009

Po finale. Po EuroBaskecie.

Nie będę opowiadał, że było nieprawdopodobnie super. Skoro nie było. Setki razy bardziej się emocjonowałem choćby na meczach PLK czy przed tv.

Grecja-Słowenia mnie przeciętnie interesował. Poziom średni, choć mecz wyrównany. Czekałem na finał, a ten jak każdy widział - skończył się, zanim się zaczął. Oglądanie +30 w wykonaniu Hiszpanii średnio mnie grzeje.

Wszystko to sprawiło, że wielokrotnie bardziej interesowało mnie to co wokół boiska, a nie na samym parkiecie. Czyli świetna atmosfera na trybunach (Słoweńcy, Grecy, Hiszpanie, Serbowie w kolejności nieprzypadkowej), falujące podłoże trybun od podskoków Słoweńców, żubrowie Mieszkowie itp. Którzy - mówiąc już przy okazji - szczególnie w wersji sklonowanej, wyszli lepiej niż się można było po tym wcześniej spodziewać. Ogromnym minusem jest to, że pluszowa maskotka była nie do nabycia.

FIBA Hall of Fame jakieś takie wysilone. Wielkie gwiazdy NBA, które z rozgrywkami FIBA miały mało do czynienia i to przed karierą zawodową, miały ratować to, że pozostałe nazwiska nikomu nic nie mówią... Z Billem, Oscarem i FIBA, to prawie tak jakby z Rubena Wolkowyskiego robić legendę PLK.

Katowice. Miasto poznawane od strony dworca PKP w kierunku Spodka robi fatalne pierwsze wrażenie. I nie jestem przekonany, czy gdyby były jakieś kolejne wrażenia, byłoby wiele lepiej... Nie może być tak, że mając alternatywę: biec na ostatni pociąg o 23:50 i uciekać stąd jak najszybciej lub bawić się na mieście do czasu pociągu o 4:30, wybiera się tę pierwszą opcję i to ZDECYDOWANIE, bo tej drugiej nie ma po prostu gdzie zrealizować.

Jak donoszą świadkowie nawet tętniące życiem spore miasteczko kibice było zwijane około północy, pomimo chętnych do dalszego degustowania piwa i zabawy. Niestety dwukrotny organizator finałów Ligi Światowej oraz najważniejszej fazy EuroBasketu, świetnej wizytówki naszemu krajowi nie wystawia... Sam Spodek po 80 mln inwestycji jako tako daje radę.

Drugi EuroBasket z rzędu mamy 9 meczów w 14 dni. Wnioski mogą być te same. Połowa zespołów ostatnie 4 najważniejsze mecze rozegrała w 4 dni. To jest po prostu brak szacunku dla zawodników, trofeum, widowiska i kibiców. System play-off ma to do siebie, że choćby gracze umierali na parkiecie to i tak ktoś będzie lepszy, będzie można wręczyć medale - impreza odbębniona.

Jaki jest tego efekt? Decydujące mecze play-off miały charakter jednostronnych spotkań, albo wyrównanych przepychanek, których "wyrównaność" polegała na nieskuteczności i błędach, a nie poziomie gry obu rywali.

Rozpoczęcie mistrzostw 3 dni wcześniej, od piątku, żeby bardzo skompresowany początek rozegrać w dni weekendu, żeby kibice dali radę mniej więcej za turniejem nadążyć. A te 3 zaoszczędzone dni przeznaczyć na dzień przerwy między grupą a 1/4, 1/4 a 1/2 oraz 1/2 a finałem. Czy to jest niemożliwe?

Z perspektywy czasu zastanawia również czy nie przegrzano u nas z liczbą miast i hal. W niektórych miejscach jak np. w Poznaniu nie wyszło to za dobrze. Oczywistą intencją było wstawienie koszykówki w jak najwięcej miejsc w Polsce dla promocji. Intencją oczywiście słuszną. Tylko spójrzmy na to z innej strony. My mieliśmy 7 miast i 7 hal. Hiszpania posiadająca nieporównywalnie większą infrastrukturę jeśli chodzi o hale miała 5 miast i 6 aren. Wszystkie mecze po krótkiej, trzydniowej, pierwszej fazie grupowej odbywały się w Madrycie. Za 2 lata na Litwie będzie 6 miast i 6 aren. Co się jednak rzuca w oczy - najstarsza hala EuroBasket 2011 została zbudowana w 2004 roku! A my prezentowaliśmy fajną nówkę w Łodzi, co prawda z XXI wieku, ale nie nadzwyczajną Łuczniczkę, relikty PRL-u oraz prawie stulatkę z listy UNESCO w trakcie remontu i przebudowy pewnych obiektów przyłączonych...

To tak na dość szybko jeśli chodzi o te słabsze elementy ogólnej organizacji imprezy. Niektóre zależne od FIBA, niektóre od PZKosz, niektóre zupełnie niezależne.

Oczywiście bez koszykówki w Polsce smutno. Choć strata po końcu EuroBasketu we Wrocławiu, a później po końcu występów Polaków była większa.

7 komentarze:

Jakub Wojczyński pisze...

Sorry, ale w kwestii tego, że w Katowicach nie było gdzie się bawić wieczorem nie masz kompletnie racji. Miasteczko zwijano o 24, ale pubów, klubów i dyskotek było mnóstwo, a w nich pełno kibiców z różnych krajów. Byłem, widziałem, nie narzekam :) Oni też nie.

greg pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
greg pisze...

1. Powtarzam nie tylko swoją opinię na ten temat. I nie tylko w zakresie bloga. Nie tylko w zakresie Polaków.

2. Mnóstwo? Względem czego?

Mnóstwo? Gdzie?

michcio pisze...

Wojczyn - rozumiem, że słusznie Twoim zdaniem zwijano miasteczko o północy? Że Twoim zdaniem Katowice to piękne miasto, które każdemu obcokrajowcowi kojarzyć się będzie z pięknymi budowlami, super atmosferą itp. itd.?

Bo widzisz. Ja w Katowicach widziałem jedną ulicę z jakimiś pubami. Za to z 3 minuty drogi od hali, w kierunku dworca oraz pubów (więc jak mniemam dość często obierana trasa) tak śmierdziało moczem, że ledwo dało się iść. A mijaliśmy tam spore grupy obcokrajowców. I nie twierdzę, że się nikt nie bawił - bo jak się chce, to świetną imprezę można zrobić wszędzie. Tylko że finał tak wielkiego (dla Europy, nie dla Polski) zdarzenia jak EuroBasket moim zdaniem powinien być w nieco bardziej reprezentacyjnym miejscu niż Katowice...

Ale to oczywiście tylko moje zdanie, bo jak powiesz, że Katowice są super, wypas i się tam przeprowadzasz, to to uszanuję :)

Jakub Wojczyński pisze...

Względem np. Łodzi i miejsc czynnych tam około godziny 2 w trakcie drugiej rundy grupowej.
Michcio - oczywiście niesłusznie zwijano o północy. Katowice nie są super hiper nie wiadomo co i nie są reprezentacyjne. Ale mając wielkie obawy przed przyjazdem do tego miasto wyjeżdżałem z niego zadowolony. A że na drodze z hali do dworca nie ma dyskoteki to już nie jest wina organizatorów turnieju. Może powinni dworzec przenieść?

greg pisze...

To zdecydowanie byłoby słuszne rozwiązanie :)

lukam pisze...

Spory o to dlaczego Katowice nie są Warszawą, cz Krakowem są ciekawe, ale nie zmienią jednego - problemem jest fakt, ze stolica ma halę, przy której Hala Mistrzów jest jak Yad Eliahu, zaś najlepsze obiekty posiadają zaniedbane miasta postindustrialne.

I rób tu wielką imprezę..