Tytuł dotyczy trenera naszej reprezentacji. Na początku miesiąca wywiązała się tu dyskusja na temat, czy powinien zostać, czy odejść. Ja broniłem tej drugiej tezy, ale własne zdanie wyrazić mógł każdy – powstała sonda na ten temat. Oczywiście niedoskonała, jak to każde tego typu głosowanie, ale jednak dające jakikolwiek obraz zdarzeń. A zatem czas najwyższy ją podsumować (zwłaszcza, że zginęła gdzieś w mroku kolejnych tekstów).
Łącznie oddano 57 głosów. Za pozostawieniem Mulego było 11 osób (19%), za zmianą coacha 46 (81%). Tyle liczby. Ale przejdźmy do wniosków.
Moim zdaniem Katzurin niczego nie gwarantuje. Tak samo chyba nie jest gwarantem mobilizacji wszystkich najlepszych zawodników. W ogóle przeraża mnie fakt, iż tutaj koszykówka idzie w stronę piłki nożnej – reprezentowanie kraju jest przykrym obowiązkiem. Jest powołanie – wszyscy mówią, że super, a większość przyjeżdża na kadrę jak na skazanie. Jakże odmiennie jest w siatkówce, czy piłce ręcznej, gdzie zupełnie inna mentalność wydaje się być jednym z kluczy do sukcesu. Niezależnie od kontuzji, sporów – wyniki były, bo wszyscy chcieli. Bo walczyli o każdą piłkę, każdy punkt/bramkę. Abstrahując od dobrych losowań, szczęścia, ilości mocnych drużyn, to już samo poświęcenie, ofiarność i walka przyciąga ludzi do tych reprezentacji. A co powiedzą koszykarze, którzy po dwóch zwycięstwach z ewidentnie słabymi na EuroBaskecie Bułgarami i Litwinami dostawali systematyczny łomot w każdym kolejnym meczu. I nawet jak dobrze zaczynali (Słowenia), bądź wracali do gry (Turcja, Serbia) – to sił, ambicji, natchnienia starczało na krótkie fragmenty.
I tu właśnie rodzi się jedno z dwóch głównych pytań do trenera – czy gdyby w pierwszych, dość pewnie wygranych spotkaniach, grało więcej niż 6-7 zawodników, to nie byłoby lepiej? Jasne – rozumiem założenie, że te mecze TRZEBA było wygrać i zrobiono to za wszelką cenę. Ale jak widać, przepłacono. Bo wpuszczenie rezerwowych przy prowadzeniu ~15 punktami niczym nie groziło. A dałoby odpoczynek liderom oraz możliwość wejścia w turniej potencjalnym zmiennikom, czego później zabrakło.
Drugi problem to skrajny brak pomysłu na akcje w ofensywie. Tutaj z góry wytłumaczenie – dla mnie Koszarek jest graczem, który lepiej rozgrywa atak pozycyjny niż Szubarga. I rzadziej zostaje na zasłonach w obronie. Co prowokuje do stwierdzenia, iż w meczach z lepszymi obrońcami, on powinien kierować polską drużyną. Jednak, żeby kierować trzeba mieć plan. A u nas przemyślanych akcji w ataku było jak kot napłakał. Większość zakrawała o spontan oraz granie z kontry. Problem pojawił się, gdy przeciwnicy zaczęli szybko wracać do obrony…
Ta notka długa nie będzie, bo o trenerze reprezentacji pojawiło się tu już sporo tekstów. A nadmierne powtarzanie wszystkich argumentów i stwierdzeń nie ma sensu – kto jest zainteresowany tematem, na pewno czytał i przemyślenia moje i grega. Oraz komentarze. Dlatego podsumowując – podzielam zdanie większości głosujących. Muli miał swoją szansę, wykorzystał ją połowicznie, ale wydaje mi się, że można było zrobić więcej. I o ile nawet nie wygrać większej ilości meczy, to chociaż pozostawić po sobie lepsze wrażenie.
Jednocześnie mam nadzieję, że dojdzie do jakiegoś pożegnania z Katzurinem. Bo nie wzięcie go pod uwagę przy wyborze następcy jasno sugeruje, że PZKosz go nie chce. Ale to nie oznacza, że trzeba się rozstać tak, jak PZPN z Leo. Muli zrobił trochę dobrego, podjął wyzwanie, awansował z grupy. W skrócie – jego kadencji jednoznacznie źle określać nie sposób. Dlatego nie wyobrażam sobie, żeby go kompletnie olać i udawać, że nigdy nie był trenerem. Bądź nie jest godzien oficjalnego rozstania, paru ładnych słów. Bo tego nakazuje jakikolwiek dobry smak. Oby ktoś na ul. Ciołka go jeszcze miał…
A nowy trener? Hmm… Saso chyba jest ryzykowną opcją. Przede wszystkim dlatego, że nie wiadomo jakby się zapatrywał na trenowanie kraju, który go wyrzucił (nie do końca słusznie moim zdaniem). Poza tym jednak jest jednym z lepszych kandydatów. Ciekawy na pewno jest również Machowski, który na razie pokazał, że można. A asystentem powinien być niedoceniany Mariusz Karol, prywatnie chyba mój ulubieniec jeśli chodzi o polską młodą myśl szkoleniową.
No, chyba że chcemy zaskoczyć wszystkich. Wtedy proponuję duet Kijewski – Pacesas. Chociaż nie – to już nawet śmieszne by nie było…
PS: Chciałbym przy okazji tego tekstu podziękować za ciekawe przemyślenia na temat reprezentacji. Fajnie, że znaleźli się obrońcy Katzurina. Dzięki temu ciekawiej się odpisywało. Pozdrawiam!
0 komentarze:
Prześlij komentarz