Ćwierć sezonu już za nami. I choć tabela nie jest czytelna przez terminarz, który ustawia zespoły na różnych etapach cyklu grania z rywalami od najsłabszych do najmocniejszych, a tenże sam terminarz trzy szlagiery medalistów ostatniego sezonu zafunduje nam dopiero w trzech ostatnich kolejkach rundy, to już pewne rzeczy stały się dość klarowne. Asseco Prokom ma dużą przewagę na drugim zespołem (kogokolwiek by za taki przyjąć), prawie pewni kandydaci do czwórki to Turów, Anwil oraz Trefl Sopot. Później mamy szeroki szereg przeciętności i słabości oraz zupełnie na drugim biegunie Polonię 2011, która jest co raz bliżej pierwszego zwycięstwa.
Asseco Prokom Gdynia
Zastrzeżenia można mieć głównie co do Euroligi. Choć jak do tej pory chodzi tylko o wyrównany mecz z Oldenburgiem przegrany w końcówce, w momencie kiedy jedynym przetarciem o punkty do tego czasu dla Asseco były Stal, Polonia 2011 i Znicz. W lidze jak na razie na ich postawie mucha nie siada. Bilans 7-0. Mecze wygrywane średnio różnicą prawie 20 punktów. Najniższy rozmiar wygranej to 6 punktów z Treflem Sopot. Oczywiście to gdynianie jako mistrz mieli jak do tej pory najłatwiejszy terminarz, tylko pozostaje pytanie, gdzie szukać kandydatów do detronizacji w kontekście mistrzostwa? Kompletnie ich nie widać - każdy z trzech kolejnych zespołów w porównaniu jest wyraźnie słabszy.
Asseco Prokom z całą pewnością stać na powtórzenie wyczynu Śląska z sezonu 2000/2001, kiedy WKS nie przegrał ani razu w sezonie zasadniczym. Pozostaje tylko pytanie czy sytuacja zmusi ich do śrubowania wyniku. Jeśli za kilka kolejek najgroźniejsi rywale będą mieli już po 3-4 porażki, umieranie za czysty bilans, szczególnie w kontekście walki w Eurolidze, może nie mieć większego sensu. A w takiej sytuacji wpadki, zwłaszcza na wyjeździe, mogą się zdarzyć. Tylko jakie jest ich znaczenie poza wywołaniem chwilowej burzy w mediach a zwłaszcza wśród kibiców, to najlepiej pokazuje choćby przykład klęski Prokomu sprzed roku w Wałbrzychu.
Turów Zgorzelec
Najwięcej porażek wśród kandydatów do czwórki, ale dla mnie to wciąż bardzo wyraźny kandydat na wicemistrza Polski. Bilans 5-3. Porażka w Sopocie z dość mocnym Treflem, w meczu znanym jako "zemsta Kitzingera", w meczu gdzie nastąpiła katastrofa w czwartej kwarcie. Poza tym dość kompromitujące porażki ze słabą Kotwicą i Polonią. Przez Turowem jeszcze spotkania z Asseco Prokomem czy Anwilem. O świetne miejsce po pierwszej rundzie będzie ciężko. Ale to nie znaczy, że później nie będzie lepiej.
Moim zdaniem dopóki wpadki zdarzają się na początku sezonu i to na wyjeździe, nie ma powodów do wielkiej paniki. Do włodarzy klubu należy ocena, czy porażki to normalne koszty budowy formy na drugą część sezonu, a przede wszystkim EuroCup, czy jednak negatywne symptomy popełnionych błędów. Osobiście widziałem te dobre mecze Turowa, w których dość gładko rozprawiał się rywalami we własnej hali.
Jeżeli zidentyfikowane zostaną błędy, to szczerze mówiąc nie widzę tutaj miejsca na jakąś rewolucję kadrową wśród zawodników. Turów dysponuje jedyną gwiazdą ligi dorastającą do gwiazd mistrza Polski - Michaelem Wrightem. Obwodowi Amerykanie - Gray i Dean - solidnie wykonują swoje zadanie, Polacy na dobrym poziomie (Wójcik, Witka, Roszyk, Chyliński, Leończyk) są praktycznie nie do ruszenia.
Tylko Konrad Wysocki gra co raz słabiej i mówi się o konflikcie z trenerem Obradviciem. Szkoda byłoby tracić Wysockiego, bo to gracz na dobrym poziomie, ma uzyskać polski paszport, a wina słabej formy nie do końca leży po jego stronie. Bardziej po stronie nieumiejętności wykorzystania jego atutów przez trenera i ich nieadekwatności do potrzeb zespołu. Przede wszystkim chodzi tutaj o aofensywność SF i ogólny brak dobrych strzelców zza łuku na obwodzie.
Także pierwszy możliwy krok to zwolnienie Wysockiego i zatrudnienie strzelca na pozycje 2/3. Zarazem pozostawienie defensywy Krzyśkowi Roszykowi. Choć tu trzeba pamiętać, że Wysocki był zatrudniany głownie z myślą o bronieniu przeciw Qyntelowi Woodsowi. Czy to by się udało - nie wiemy. Za to wiemy już z poprzedniego finału, że Roszykowi nie uda się na pewno. Drugim miejscem gdzie można by szukać zmian to pozycja pierwszego rozgrywającego. Jednak znalezienie kogoś lepszego od Williego Deana do łatwych należeć nie musi. Jeśli chodzi o wzmocnienia składu najbardziej byłbym za uzupełnieniem mocnej 9-osobowej rotacji, którą posiada obecnie Turów. A byłby to przede wszystkim typowy center, silny fizycznie specjalista od zbiórek, który wypełniłby obsadę podkoszową. A ta na standardy międzynarodowej koszykówki składa się z czterech PF. Do tego typowy zmiennik dla Deana, także byłby mile widziany. Gray i Chyliński to nie są wymarzone rozwiązania na rozegraniu, a zespół taki jak Turów powinien posiadać zabezpieczenie na wypadek kontuzji.
Moim zdaniem jeśli już robić poważniejsze zmiany to na ławce trenerskiej. Pewien stary dobry znajomy - Andrej Urlep - nie byłby złym pomysłem. A z ciekawszych nazwisk bez pracy pozostają Aleksandar Trifunović czy Jasmin Repesa.
Kończąc już o Turowie chciałem jeszcze tylko podkreślić to, o czym się nie mówi. W opozycji do bardzo niepolskiego wyraźnie najlepszego w Polsce Asseco Prokomu, stoi wyraźnie drugi (moim zdaniem oczywiście) Turów - wyjątkowo polski jak na naszą ligę. Sporo mocnych Polaków, którzy nie są statystami, a obcokrajowców tylko trzech/czterech (zależy jak liczyć) i to nie przeciętnych ławkowiczów zabierających grę Polakom, tylko gwiazd stanowiących o sile zespołu. Wielokrotnie mówiliśmy o takim modelu w polskich zespołach. Doceńmy go, kiedy w końcu już jest.
Anwil Włocławek, Trefl Sopot
Stwierdzenie czy Anwil jest mocniejszy od Trefla, czy na odwrót uważam za piekielne trudne. Oba zespoły jak na razie łączy sporo: bardzo dobre bilansy, kilka świetnych transferów (Kuzminskas, Szubarga, Kitzinger, Tuljković), trochę solidnych (Kinnard, Jovanović, Pluta, Sullivan), przede wszystkim nieźli trenerzy, którzy poskładali dobre zespoły. Łączy je także jedna główna wada - wąskie składy. Kilka graczy kandydatów na gwiazdy to jak do tej pory większe bądź mniejsze rozczarowania: przede wszystkim Kadziulis, Dunn, Hawkins, Barycz. Głębsze rezerwy albo też grają poniżej oczekiwań, albo są przeciętne, albo kontuzjowane, albo ich nie ma. Oczywiście są mankamenty w kontekście walki w czwórce. Poniżej nie bardzo widać zespoły z lepszymi i szerszymi składami.
Teraz może bardziej z osobna zaczynając od Trefla. Czego tutaj brakuje to przede wszystkim trzeciego pod kosz na jakimś poziomie. Łukasz Ratajczak i Paweł Kowalczuk to mało. Przydałby się zmiennik dla Hawkinsa, bo rozwiązanie z Iwo nie jest pozbawione wad. Ewentualnie w ogóle wymiana Cliffa. Ale co najbardziej kluczowe to przebudzenie Gintarasa Kadziulisa. Jego obecna forma to ogromne rozczarowanie. W kontekście tego na jakiego formatu zawodnika zapowiadał się niegdyś w Anwilu Andreja Urlepa - można to uznać za wielką porażkę Litwina.
W ciężkiej serii: Anwil, Turów, Asseco bilans 1-2, ale poza tym regularne punktowanie słabszych. Miejsce może być bardzo dobre. Może nawet wicelider po pierwszej rundzie. W play-off półfinał i walka o brąz.
Anwil nie potrzebuje zmian. Anwil potrzebuje natychmiast ludzi do grania. Pod koszem jest czterech koszykarzy na dobrym poziomie. Tutaj nie ma co zmieniać, choć oczywiście wady jakieś są. Przede wszystkim to już tradycyjnie chimeryczny Alex Dunn uwielbiający zbieranie fauli, no i Wojtek Barycz wracający po kontuzji. Jovanović robi swoje, a Sullivan w tym co robi - czyli wykańczaniu akcji - jest bardzo dobry. Cały problem Anwilu leży w tym, że po odejściu także nie nazbyt genialnego Mike'a Trimboliego gra we czterech również na obwodzie. Przy czym niesamowicie wyeksploatowana trójka to: Szubarga, Pluta i Tuljković. Za zadaniowca z ławki robi Kamil Chanas, co szczerze mówiąc nie jest doskonałą dla niego rolą. Chłopaki nie mają stalowej kondycji, nie są także tuzami obronnymi. Czekamy na Bartka Wołoszyna i minimum jeszcze jeden transfer na obwodzie.
W przeciwieństwie do sopocian Anwil czeka jeszcze Turów i Asseco Prokom, ale 3-4 porażki i tak dadzą dobrą pozycję po pierwszej rundzie, a później zakładając już uzupełniony skład wciąż powinno być dobrze. Prognoza na play-off podobna jak dla Trefla, ale potencjał do walki o finał - przy założeniu uzupełnień - jednak większy.
Szeroki środek tabeli
Tutaj nie będę się rozwodził, bo właściwie nie ma nad czym...
Kto jeszcze w ósemce? Polpharma to ciekawy zespół. Ma sprawdzone bardzo dobre gwiazdy środka tabeli PLK, czyli Okafora i Weedena. Co ważne zespół Bogicevicia nie wygląda na drużynę typu "dwóch murzynów a reszta się przygląda", tylko dobrze funkcjonujący mechanizm, który skutecznie pracuje na swoich liderów. Angley na rozgraniu oraz gracze z Bałkanów robią swoje. Uzupełniają to wszystko solidni Polacy z utalentowanym Damianem Kuligiem na czele. Wszyscy czterej mają swoją konkretną pozycję w zespole. Polpharma to chyba najlepsza ekipa z "reszty świata".
Dalej jest PBG Basket Poznań. Z dobrym składem, trenerem Kijewskim, 0-3 z medalistami oraz dwoma wpadkami. Najgorsze mają już chyba za sobą i powinni pójść trochę w górę z bilansem. Także Polpharma i PBG to moi kolejni pewniacy do ósemki. Dalej to już na dwoje babka...
AZS wygląda bardzo solidnie. Znicz ma ciężki terminarz przed sobą, ale na początku drugiej rundy może pójdzie za ciosem i powtórzy 5 zwycięstw z rzędu? Czarni będą próbowali wygrzebać się z głębokiego kryzysu. Być może właśnie udaje się to "zwykłej" Polonii.
Polonia 2011 i walka o utrzymanie
Polonię 2011 wszyscy znamy i w większości kibicujemy. Osobiście co kolejkę czekam na ich pierwsze zwycięstwo. Tomek Śnieg gra rewelacyjnie. Czekam też na lepsze mecze Berishy i Pamuły. Czekam na powrót Kamila Pietrasa, który być może w końcu kiedyś nastąpi. Z przyjemnością na parkietach ekstraklasy znów ogląda się Leszka Karwowskiego.
W ostatnich dwóch kolejkach było bardzo blisko pierwszego triumfu. Choć najbardziej szkoda porażki z bezpośrednim rywalem do utrzymania - Stalą Stalowa Wola. Bo tak to się na razie zapowiada, że Kotwica będzie zespołem, który nie pomyśli za bardzo o ósemce, ale spadek także mu nie zagrozi. Do wyprzedzenia pozostaje więc raczej tylko Sportino i Stal. Na szczęście dla Polonii 2011 w ostatnim meczu Sportino wygrało i Stal nie ma już trzech zwycięstw na koncie.
Osobiście bardzo kibicuję ekipie Starcevicia, bo spadek mógłby zachwiać trochę tym "projektem". Kilku graczy miałoby dylemat czy grać sporo, ale znów w pierwszej lidze, czy może szukać szczęścia w innych zespołach ekstraklasy. Najlepiej by było, żeby jednak się utrzymali i za rok już bardziej doświadczeni, może wzmocnieni zagrali o coś więcej.
2 komentarze:
Nie zgadzam się z tym, że Hawkins zawodzi. W pierwszych meczach może nie pokazywał pełni umiejętności, ale np. w meczu ze Zniczem, to właśnie jego rzut dał zwycięstwo Treflowi. A tego zwycięstwa nie byłoby, oczywiście bez jego wcześniejszej niezłej gry.
Ale przeciez jak polonia 2011 bedzie na pozycji spadkowej (a pewnie bedzie) to caly sklad szybko wyemigruje do politechniki a tam juz spokojnie wygraja pierwsza lige (oczywiscie przy zalozeniu, ze politechnika wejdzie do playoff). I za rok wroca z tym samym skladem pod troszke inna nazwa;-) wiec o spadek polonii 2011 nie powinnismy sie marwic...
Prześlij komentarz