czwartek, 24 grudnia 2009

Bohater tygodnia (1): Dariusz Maciejewski

Tą notką chciałbym zapoczątkować serię wpisów przedstawiających najciekawsze postaci danego tygodnia. Czy uda mi się to pociągnąć - czas pokaże.

Zacznijmy od świeżo mianowanego trenera reprezentacji kobiet - Dariusza Maciejewskiego. Za 2 lata żeński EuroBasket odbywa się w Polsce - co zapewne jest i będzie informacją bardziej utajnioną niż ta o EuroBaskecie 2009... Wracając do rzeczy. Maciejewskiemu powierzono zbudowanie drużyny na Mistrzostwa Europy za 2 lata. Etapem budowy mają być mecze towarzyskie najbliższego lata, gdyż na MŚ nie wystąpimy. Natomiast celem na polskich mistrzostwach ma być awans do turnieju kwalifikacyjnego do Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Bezpośredni awans daje tylko złoty medal - a takiego celu nikt nie odważy się postawić. Dodatkowe kwalifikacje mają dawać miejsca do 5.-6.



Maciejewski wystartował w konkursie PZKosz na trenera reprezentacji - takim samym jaki w przypadku kadry mężczyzn okazuje się obecnie mało zabawnym kabaretem. Najpierw komisja rekomendacyjna odrzuciła sześciu kandydatów: Andrzeja Wójtowicz, Janusz Wierzbickiego, Terry'ego Laytona, Teodora Mołłowa, Fabio Fossatiego oraz Nikołaja Tanasejczuka. Później trener gorzowianek pokonał w bezpośrednim pojedynku trenera aktualnych mistrzyń Polski - Lotosu Gdynia - Jacka Winnickiego.

Na całe szczęście prezesowi Ludwiczukowi nie udało się przekonać nowego trenera reprezentacji do pójścia na długie, dobrze płatne wakacje z kilkumiesięcznymi przerwami na reprezentację. Maciejewski postawił na swoim i będzie kontynuował pracę w klubie. Będzie mniej kosztowny dla związku i jak sam słusznie podkreśla, przez najbliższe półtora roku prowadzenia AZS PWSZ w PLKK i Eurolidze może stać się lepszym trenerem. Bo tak po prawdzie właściwie czym miałby się zajmować pomiędzy krótkimi sezonami reprezentacyjnymi? Prowadzić selekcję? Maciejewski od lat pracuje w Polsce, prowadził kadry młodzieżowe, współpracował także przy pierwszej reprezentacji. Grupa kilkunastu nazwisk w kręgu zainteresowań reprezentacji jest mu dokładnie znana, zresztą jak wszystkim kibicom żeńskiej koszykówki. Później pozostaną już tylko decyzje na podstawie aktualnej formy podczas zgrupowań.

Bez pracy w klubie trener reprezentacji najbliższy mecz o punkty poprowadziłby na inaugurację EuroBasketu 2011 - co jest nie do zaakceptowania. Wartość letniego sezonu sparingowego także nie jest zbyt jasna. Wiemy jak to działało w przypadku mężczyzn. Dwie kluczowe postaci dla stylu kadry: David Logan oraz Maciej Lampe i tak nie brały w nim udziału. I tak składano wszystko od nowa, na szybko, rok później przez kilka tygodni przez imprezą docelową. Nie do końca jest jasne po co swój wkład w kadrę 2008 wnosili Dylewicz i Kitzinger. Chyba głównie po to, żeby za rok dowiedzieć się, że na 15 sekund lepsi są Witka i Skibniewski. Jedyny widoczny efekt całego sparingowego lata to nie do końca jasne przekonanie o wyższości Szubargi nad Koszarkiem...

Czy w przypadku pań może to zadziałać inaczej? Może. Potrzeba spełnienia tylko dwóch głównych czynników. Pierwszy. Trener i związek zakładają, że w związku z faktem, iż MŚ 2010 odbywają się w Czechach, zainteresowane sparingami z Polkami mogą być światowe potęgi takie jak USA, Australia, Rosja czy Hiszpania. Jeśli uda się zakontraktować takich rywali, to naprawdę będzie można nasze dziewczyny wnosić na wyższy poziom i budować drużynę. Warunek drugi. Zaangażowanie w grę w reprezentacji i dostęp trenera do pełnego składu. W przypadku pań może być to łatwiejsze, a i sam trener znany jest ze stawiania na pełne poświęcenie dla zespołu - bez taryfy ulgowej dla gwiazd i gwiazdek.

Co dotychczas osiągnął w swojej karierze Dariusz Maciejewski? Wszystko zaczęło się od starej dobrej radzieckiej jeszcze szkoły pod kierunkiem ikony rosyjskiej koszykówki - Aleksandra Gomelskiego - w Moskiewskim Instytucie Kultury Fizycznej. Później latach dziewięćdziesiątych Maciejewski prowadził gorzowskie męskie zespoły w niższych ligach, był drugim trenerem w Stilonie Gorzów, pierwszym trenerem w tym samym zespole, później dwa sezony pierwszym szkoleniowcem w Ślęzy Wrocław aż 2000 roku objął AZS PWSZ. A tam od podstaw w przeciągu dekady zbudował potęgę polskiej koszykówki żeńskiej. W pierwszym roku pracy awansował do 1. ligi, w 2004 roku do ekstraklasy, od sezonu 2005/2006 co roku poprawia rezultat o jedną pozycję zaczynając od 5. lokaty w 2006 roku, do srebrnego medalu w 2009. W tym sezonie jego AZS nie znalazł jeszcze pogromców i jest zdecydowanym liderem z bilansem 15-0. W Euroligowym debiucie natomiast gorzowianki wciąż walczą o awans do 1/8.

Co warte podkreślenia - wszystkie te sukcesy były odnoszone przy relatywnie dużym udziale polskich koszykarek. Poza karierą klubową Maciejewski odnosił także sukcesy reprezentacyjne takie jak Akademickie Mistrzostwo Europy w 2006 i brąz na Uniwersjadzie w 2007 roku.

Wybór Dariusza Maciejewskiego na trenera polskiej reprezentacji bardzo cieszy i uważam go za najlepszy z możliwych. Żeński EuroBasket w Polsce może być kolejną szansą dla naszej koszykówki - oczywiście jeśli tylko dziewczyny dotrą do fazy pucharowej, otrą się o strefę medalową i skutecznie zawalczą o Igrzyska w Londynie. Wierzę, że pod wodzą nowego trenera jest szansa na osiągnięcie tych celów.

Właśnie ze względu na kolejną imprezę koszykarską w naszym kraju warto się przyjrzeć się koszykówce w wykonaniu kobiet. Do czego korzystając z okazji gorąco zachęcam. Sam w ostatnim okresie zainteresowałem się bardziej żeńską ligą - wobec takiego a nie innej sytuacji w PLK, PLKK z czterema czołowymi drużynami na europejskim poziomie (KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski, Wisła Can-Pack Kraków, Lotos Gdynia, CCC Polkowice) może być naprawdę ciekawą odskocznią dla każdego fana basketu. Ja ze swojej strony postaram się czasami zahaczyć o tematykę koszykówki w wykonaniu płci pięknej.

1 komentarze:

Anonimowy pisze...

Super artykuł ,też uważam,że Pan Dariusz Maciejewski poprowadzi reprezentacje do sukcesu ,także żałuje,że tak mało się poświęca kobiecej koszykówce a już komentarze w sportowej niedzieli są dla mnie nie na miejscu niech się pośmieją z plk i ich poziomu a także niech popatrzą jak znowu kibicom namącili w oczach z trenerem Euroligwym ,który by objął kadre a skończyło się na Griszczuku. Zapewne promocja mistrzostw będzie taka jak przy męskim wykonaniu .a przecież przy takich organizacjach powinniśmy się pokazać i być wsparciem dla naszych koszykarek .Wielki szacun za ten artykuł i czekam na kolejne.