Jeszcze nie opadły emocje po podsumowaniu a la Grzesiek, więc wchodzę na gorący teren. Jedziemy!
Pierwsza piątka
PG Krzysztof Szubarga
SG Jeremy Chappel
SF Qyntel Woods
PF Ronnie Burell
C Michael Wright
Druga piątka
PG Iwo Kitzinger
SG David Logan
SF Tony Weeden
PF Patrick Okafor
C Saulius Kuzminskas
Pierwsza piątkę stanowią gracze o wielkim wpływie na swoje zespoły. Szubi to najlepszy polski gracz ligi i najlepiej podająca „jedynka”. Chappell jest typem Amerykanina znikąd, który jednak pamięta o reszcie zespołu, jakim jest rewelacyjny Znicz. Woods to megapoziom, facet nie do zatrzymania. Podobnie Wright na pozycji centra, choć jest na nią trochę za niski – tym większy respekt mu się należy. Burell, to cichy zabójca w ważnych meczach i wielki wojownik w każdym spotkaniu. W mam Iwona Kitzingera, który odsunięcie od kadry na Eurobasket potraktował jako bodziec do lepszej gry oraz Kuzminskasa, jednego z najciekawszych centrów PLK. Do tego Weeden lepszy niż zwykle oraz wracający do Polpharmy i dobrej gry Okafor. Na deser najlepszy Polak w ekipie mistrza kraju.
MVP
Michael Wright
Numer dwa Jeremy Chappel, dalej Burell. Wybór między Wrightem i Chapellem był trudny i decydowały „ostatnie trzy sekundy” Tak poważnie, to w trakcie rundy, gdy nie decydują się losy mistrzostwa niekoniecznie muszę wybierać gwiazdę drużyny najlepszej. Poza tym, w wyrównanej i silnej ekipie z Gdyni, ciężko stwierdzić, że bez tego czy innego gracza miejsce w tabeli byłoby niższe. Ja nie wyobrażam sobie Turowa bez Wrighta, który dominował pod koszami. Z kolei Chappell, to taki „samograj”, który potrafi podawać, a wyniki jego drużyny mówią same za siebie. Obaj dobrze grali w starciach z silnymi tej ligi, ale gracz Turowa był w tej klasyfikacji lepszy o mecz z Asseco. Burell wygrał dla Asseco ważne mecze z Anwilem i Turowem, ale jego wkład w całą rundę nie równoważył wpływu wyżej nominowanych na losy ich zespołów.
Najlepszy trener
Tomas Pacesas
Plus za dobre momenty w Eurolidze, ale ogólnie raczej na zasadzie „na bezrybiu i rak ryba”. Drugi w kolejności Karlis Muiznieks za szybkie poskładanie zespołu budowanego dosłownie od zera i miejsce w czołówce. Niemniej trzeba dodać, że osobowości na ławce trenerskiej stają się w PLK towarem deficytowym. Andrej Urlep pracuje w Zgorzelcu za krótko, by zostać sklasyfikowanym.
Polski MVP
Krzysztof Szubarga
Godny następca Łukasza Koszarka. Duży wpływ na zespół, mimo kontuzji i przybycia konkurencji w postaci Dru Joyce'a. Spośród konkurentów Iwo Kitzingera dopadła lekka obniżka formy, Andrzej Pluta korzysta z podań „Szubiego”, zaś Poloniści 2011 (Leszek Karwowski, Tomasz Śnieg, Dardan Berisha) wygrali jednak zbyt mało spotkań.
Polska piątka
PG Krzysztof Szubarga
SG Andrzej Pluta
SF Dardan Berisha
PF Leszek Karwowski
C Damian Kulig
Dwie pierwsze pozycje, jak sądzę, bez kontrowersji. Wybór Berishy uzasadniam w kategorii Młody MVP. Karwowski jest jak stary basior w obiecującej watasze młodych wilków Polonii 2011. Na „piątce” długo oczekiwany debiutant Kulig, za spełnienie pokładanych w nim nadziei. W drugiej części rundy przygasł po kontuzji Adam Waczyński, zaś Mateusz Kostrzewski czy Adam Łapeta grali jednak zbyt rzadko, jak na nominacje. Nieźle poczyna sobie w Anwilu Kamil Chanas, a warto też docenić jego kolegę, Wojciecha Barycza, który po serii kontuzji wrócił do poważnej koszykówki i walczy o swoje w niej miejsce.
Piątka Młodych
PG Dawid Bręk
SG Tomasz Śnieg
SF Dardan Berisha
PF Szymon Rduch
C Dariusz Wyka
Moja ulubiona kategoria. Młody wojownik z Kosowa stracił początek sezonu z powodu kontuzji, ale potem bez ceregieli wdarł się do dorosłej ekstraklasy, rzucając jak natchniony. Duży wpływ na Polonię 2011 miał też Tomasz Śnieg, ale że zawsze uważałem iż polskiej koszykówce brakuje młodych fighterów, więć stawiam na Dardana. Uwaga na młodego Wykę ze Znicza. Na razie tylko blokuje i rzuca z daleka, ale przyszłość przed nim. Nieźle radzą sobie także młodzi kołobrzeżanie – Dawid Bręk i Szymon Rduch. Szkoda, tylko, że ich drużyna gra tak słabo..
Niespodzianka rundy
Znicz Jarosław
Klub, który miał nie spełniać wymogów licencyjnych,a został dopuszczony do gry „rzutem na taśmę”. Czy ktoś to jeszcze pamięta? To jest wymiar rewelacji jarosławian. Trzech nieznanych Amerykanów plus niedoceniani Polacy i miejsce w tabeli niż Turów – niesamowite, ale prawdziwe. Inny kandydat – Stal Stalowa Wola.
Najgorszy trener
Sasa Obradović
Konkurencja była ostra, bo i Eugeniusz Kijewski i Mariusz Karol oraz Igors Miglinieks. Postanowiłem „docenić” postawę Serba, który miał większy budżet od wymienionych panów, duży poligon doświadczalny (liga plus puchary), ale potrafił jedynie skłócić się z zespołem i sprowadzić Turów najniżej w tabeli od lat. To już wyższa szkoła jazdy.
Nasza liga jest nadal słabo reklamowana, rzadko pokazywana, do tego na antenie stacji, o której wielu nawet nie słyszało. Sponsora tytularnego nie widać, poziom jest jaki jest. Ale to wciąż nasza liga, a gra się pięciu na pięciu, choć kreatywności „władz polskiej koszykówki” nie wolno lekceważyć. Mimo wszystko ciągle wierzę, że będzie lepiej, a nadzieją zawsze napawają mnie występy młodych zawodników.
środa, 23 grudnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

2 komentarze:
A dzięki, już poprawione. Z kolei w "piątkach" nie trzymam się kurczowo pozycji zawodników. zwłaszcza że pod koszami jest mały wybór:-)
Wesołych Świąt!
No bardzo fajnie, ale Rduch na PF to przesada. Tak samo Kulig jako center, tym bardziej, że Karwowski grywa często jako 5.
Prześlij komentarz