wtorek, 22 grudnia 2009

Podsumowanie vol.2

Od wczoraj macie okazję poczytać analizę minionej rundy w wykonaniu Grześka. Dzisiaj swoje przemyślenia w jakąś całość ukształtowałem ja. Od razu powiem, że wziąłem pod uwagę nieco inne kategorie – dobrałem dwie piątki, z zachowaniem założenia, że w każdej musi być minimum jeden Polak. Z kilku powodów – po pierwsze niesamowicie trudno złożyć rzetelną piątkę naszych reprezentantów (m.in. dzięki ich odpływowi przed sezonem). A z drugiej strony minimum patriotyzmu postanowiłem zachować. Ponadto kategorie są raczej standardowe. Zatem po kolei:

Pierwsza piątka:
PG – Szubarga (Anwil)
SG – Logan (Prokom)
SF –Woods (Prokom)
PF – Okafor (Polpharma)
C – Wright (Turów)

I od razu się tłumaczę. Dwóch graczy Asseco jest dlatego, że ten klub był ponad wszystko. Ponad poziom ligowej szarzyzny i nawet trener nie był w stanie nic zepsuć. Wygrywali wszystko pomimo średniej gry, a motorami napędowymi byli zwykle właśnie dwaj wybrani przeze mnie gracze. Jak wspomniał Grzesiek, Qyntel nie musiał nawet specjalnie długo przebywać na parkiecie, żeby wykręcić dobre cyferki i nakierować wynik w prawidłową stronę.

Krzysztof Szubarga znalazł się w piątce z dwóch powodów. Po pierwsze, nadal mam mieszane uczucia co do traktowania Logana jako Polaka z krwi i kości. Więc w piątce umieściłem również rodowitego mieszkańca naszego pięknego kraju. A po drugie nie miał zbyt wielkiej konkurencji. No i jednak wywija średnio po siedem asyst, a jego klub jest wysoko w tabeli. Przyznam, że pozycja klubu również musi mieć znaczenie w tego typu zestawieniach.

Pod koszem gracze, którzy mogą się swobodnie wymieniać pozycjami. I tutaj wydaje mi się, że mogliby stworzyć naprawdę ciekawy duet. Napędzany przez szybkich i potrafiących doskonale dograć niskich graczy. Poza tym wybierając Okafora chciałem wyróżnić również świetną postawę Polpharmy w dotychczasowych spotkaniach.

Druga piątka:
PG – Loyd (Stal)
SG – Berisha (P2011)
SF – Chappell (Znicz)
PF – Burrell (Prokom)
C – Kuzminskas (Trefl)

Ta piątka to moment braw dla innych zespołów. Dobry rozgrywający trafił się Stali, która m.in. dzięki jego świetnej postawie wygrała z Czarnymi, Kotwicą, PBG, czy Polonią 2011, co znacznie przybliża zespół znad wschodniej granicy do spokojnego osiągnięcia celu na ten sezon, czyli utrzymania się w lidze. A dodatkowo bardzo dobre noty zebrał za mecze z Prokomem i Polpharmą, czyli umie grać nie tylko z przeciętniakami. Jarryd nie jest drugim rozgrywającym w tej lidze – są lepsi od niego. Ale ma wielki i korzystny wpływ na zespół, więc moim zdaniem to wyróżnienie całkowicie mu się należy.

Jeszcze pozycja numer „dwa” może być nieco dyskusyjna. Tutaj zaważył fakt, iż Polonia 2011 jest swoistym oczkiem w głowie większości kibiców, że zagrała naprawdę bardzo dobrą, choć pechową, rundę, oraz że w piątce musiałem znaleźć Polaka. Zresztą chyba nie jest to typ na wyrost, a najlepiej o tym świadczą statystyki i średnie osiągane przez tego wciąż młodego gracza. Oraz zaledwie jeden spudłowany rzut wolny w całej rundzie (na 33 wykonywane).

Wyżej już raczej typy spodziewane. Lider świetnie radzącego sobie Znicza (pisaliśmy tu już o terminarzu, ale mimo wszystko drużyna z Jarosławia daje radę. Oby tak dalej!), szara eminencja Prokomu (a genialne trójki ratujące mecz w Zgorzelcu niech będą przysłowiową wisienką na torcie jego występów w tej rundzie) oraz center Trefla. Sopocianie zbudowali ciekawy skład, a Kuzminskas jest swoistym spoiwem, który łączy wszystko i prowadzi jak na razie na czwarte miejsce w tabeli.


MVP:
Wright (Turów)

To trudny wybór. Gracz wytypowany jako najlepszy musi być również w pierwszej piątce. I doceniam fakt, iż Woods jest z kosmosu. Że Szubarga super biega i nikt za nim nie nadąża, dzięki czemu Anwil znajduje się na świetnym, drugim miejscu w tabeli. Że Okafor prowadzi Polpharmę, a Logan jest drugi-po-Qyntelu-a-czasem-pierwszy. Ale to właśnie Michael Wright jest jedynym chyba zawodnikiem Turowa, który nie zawiódł. Ma jak na centra niesamowite 80% z linii, wymusza średnio ponad siedem fauli, rzuca najwięcej punktów w lidze. Do tego dokłada średnio siedem zbiórek. Trzy mecze zakończył z double-double, ani razu nie zszedł poniżej 16 punktów (z AZS-em, ale grał tylko 19 minut). Raz miał EVAL poniżej 18-tu.

Mówiąc w skrócie – wrócił i znów pokazuje, że jest wielki. Mimo 203 centymetrów – wzrostu niezbyt jak na centra szokującego. I w chwili obecnej wydaje się jedyną opcją Turowa przeciwko ekipie prowadzonej przez Pacesasa.

Być może sam Turów jak na razie wypada blado. Ale wielki Mike jest dla mnie najlepszym zawodnikiem pierwszej rundy rozgrywek. I tylko dzięki niemu zgorzelczanie nie są jeszcze niżej w tabeli.


Najlepszy trener:
Pacesas (Prokom)

Nieważne są moje personalne odczucia, co do jego warsztatu. I podejścia do poszczególnych zawodników. Ponadto wiem, że jest to wybór wielce kontrowersyjny, co już widać pod poprzednim wpisem. Ale fakty przemawiają ku niemu – Prokom ma za sobą rundę pod tytułem 13-0 i właśnie dlatego werdykt nie może być inny. Trochę się zastanawiałem i na pewno na słowa pochwały zasłużyli Bogicević (Polpharma), Muiznieks (Trefl), Griszczuk (Anwil) i Szczubiał (Znicz). Jednak wszyscy czterej pozostali o długość jednego-dwóch zwycięstw/porażek Prokomu za triumfatorem.


Największe rozczarowanie:
Mariusz Karol i całe Sportino

Uważałem, że trener Karol jest niedoceniany. Raczej traktowany jako taki, co zrobi wynik na środek tabeli, ale „wyżej wała nie podskoczy”, cytując klasyka. Poprzedni sezon pokazał, że ma pomysł na swoje zespoły i potrafi zaskoczyć. Dlatego z niecierpliwością oczekiwałem na to, co stworzy w Inowrocławiu. Niestety, dzieło okazało się plagiatem, bądź w najlepszym przypadku po prostu czymś kompletnie nieudanym. A trener dwojga imion pożegnał się ze swoim autorskim projektem o wiele szybciej, niż spodziewał się tego przed sezonem. Skład na papierze niezły, ciekawy okazał się kompletnie niezdolny do zespołowego działania, a jedyne wygrane były swoistymi łutami szczęścia – najpierw 99:98 w stolicy z Polonią 2011, która przegrywała wszystko co popadnie na własne życzenie. A potem 79:78 ze Stalą u siebie, dzięki 31 punktom Scotta i trzeciej kwarcie wygranej 30:14. Ciekawe, czy coś się da z tym jeszcze zrobić, bo jeszcze kilka porażek i widmo spadku zacznie dość wyraźnie pukać do bram siedziby klubu.

Dodam, że tutaj nominowany był również trener, którego bronią wyniki, czyli Eugeniusz Kijewski. To on, w profesjonalny sposób zbudował rozczarowujący skład PBG Poznań i w końcu został zwolniony z funkcji trenera (ciekawe, czy dyrektorem wykonawczym będzie lepszym). Po półtora roku bez pozytywów – i tak długo działacze wytrzymali.


Powiem wprost – ta runda była dla mnie mało atrakcyjna. Obejrzałem najmniej spotkań gdzieś od 6-7 lat, a brak Śląska oraz pisania „na zamówienie” sprawił, iż o wiele trudniej było mi stworzyć to podsumowanie – po prostu interesowałem się mocno wybiórczo. Dlatego też całość będzie taka, jak i rozgrywki – ogólnie chyba w porządku i z przebłyskami, ale też raczej bez wielkich sensacji. I z niewielką ilością kategorii, bo i tak te główne są zdecydowanie wiodącymi.


A na koniec krótkie odniesienie do Złotych Koszy. Ciekawość mnie zżera, jak ustalano nagrody w kategorii „sponsor roku” i dlaczego akurat Polpharma. Chętnie bym się dowiedział, czemu drużyną roku nie został Prokom (a nawet nie dostał nominacji), który zdominował rozgrywki w obu połówkach, zdobył Mistrzostwo Polski oraz reprezentuje nasz kraj w Eurolidze. Co decydowało o kategorii „trener roku” i dlaczego nie było np. wyboru najlepszego rodzimego gracza roku. Tylko szeroko rozumiana „osobowość”. Kto tworzył nominacje. I wreszcie – dlaczego Roman Ludwiczuk dostał nagrodę specjalną ?!? Za co? Fakt, biorąc pod uwagę poczynania związku, słowo specjalna tutaj pasuje. Ale mam wrażenie, że zostało użyte w nieco innym kontekście.

I wreszcie smutne podsumowanie rzeczywistości – partnerem medialnym roku została TVP. W zasadzie chyba nie ma co więcej pisać na ten temat, ale jeśli telewizja zasłużyła na nagrodę, to raczej trzeba zacząć liczyć na to, żeby koszykówka nie wypadła z ramówki TVP Sport. Bo na rychłą poprawę już nawet najwięksi optymiści chyba stracili nadzieję…

3 komentarze:

Jakub Wojczyński pisze...

Jakoś nikt nie zauważa, że po przyjściu Karola AZS odbił się od dna...

Anonimowy pisze...

Zdecydowanie lepsze zestawienie niż Pana Grzegorza!

Michał Rodziewicz pisze...

Wojczyn - ale jednak Sportino było jego autorską klęską pod tytułem 0-5 i przychodzi Kowalczyk.

A 3-1 na początku w AZS-ie jest niewątpliwie budujące i dające nadzieję. Ja Mariusza Karola na pewno nie skreśliłem i dalej uważam za ciekawego trenera...