Jutro o 18.00 obejrzymy długo oczekiwane starcie gigantów Polskiej Ligi Koszykówki. Turów, jak zwykle od trzech lat stara się przełamać monopol Asseco Prokomu na tytuły mistrzowskie w naszej lidze. Do końca rozgrywek jeszcze szmat czasu, ale warto będzie rzucić okiem na pierwsze spotkanie między pierwszą i drugą drużyną ostatnich trzech sezonów.
Przy okazji takich meczów przypomina się historyczny bilans pojedynków między rywalami. Tak sobie myślę, że teraz nie ma to jednak większego znaczenia. Co bowiem łączy obecny Turów z tym sprzed pół roku, nie mówiąc o czasach Sasy Filipovskiego? Mało tego, nie wiadomo, czy zgorzelczanie są jeszcze tym samym zespołem, który zaczynał bieżący sezon? Wreszcie pytanie najważniejsze – który Prokom wyjdzie na parkiet hali przy Maratońskiej? Czy ten bijący w wielkim pojedynku Real Madryt, czy taki, jak we wczorajszym meczu z Armani Jeans Mediolan, chaotyczny, grający bez serca i pomysłu?
Najciekawsze są właśnie pytania o „zmiany nastrojów” naszych dwóch eksportowych drużyn. Prokom – faworyt meczu i całego sezonu nie znalazł dotąd pogromcy na krajowym podwórku. W Eurolidze po serii bezbarwnych występów zespół Tomasa Pacesasa niespodziewanie zagrał koncertowy mecz przeciwko Realowi. Potem następuje rozprawa z Anwilem – drugą drużyną w tabeli, w której upatrywano już jedynego rywala mistrzów. Gdy wydawało się, że wszystko jest pod pełną kontrolą trenera, coś się znowu zepsuło. Tajemnicze zajście między Pacesasem i przydatnym, ale krnąbrnym środkowym Pape Sowem doprowadziło do odsunięcia Senegalczyka od zespołu. Trudno powiedzieć, czy jego absencja w Mediolanie przyczyniła się do porażki, gdyż styl jaki prezentowali wczoraj gdynianie zdarzało im się pokazywać już wcześniej. Czy wokół zawieszenia Sowa wybuchł konflikt na linii trener – zawodnicy?Czy „niedyspozycja” z Mediolanu, to wypadek przy pracy, czy powrót do złych nawyków? Czy wreszcie sam Senegalczyk zagra w meczu z Turowem, czy też jego „zawieszenie” potrwa „do odwołania”? I wreszcie – jeśli go zabraknie, to kto skutecznie postawi się najlepszemu chyba środkowemu PLK, Michaelowi Wrightowi oraz amerykańskiemu odpowiednikowi Sowa, Brandonowi Wallace' owi?
W nieco bardziej określonym kierunku, niż Prokom wędruje jego jutrzejszy rywal. Wicemistrzowie Polski zaczynali sezon od wygranych, ale już od trzeciej kolejki pojawiać się zaczęły niespodziewane porażki z niżej notowanymi przeciwnikami. Do potknięć na wyjeździe łatwiej szło dorabiać teorie, ale przegrana we własnej hali, w „Twierdzy Zgorzelec”, ze słabymi Czarnymi Słupsk przelała czarę goryczy. Bezstylowy trener Sasa Obradović ustąpił miejsce wykwalifikowanemu strażakowi PLK, Andrejowi Urlepowi. Jego koncepcja koszykówki może się jednym podobać bardziej, drugim mniej, jeszcze innym wcale, ale zawsze da się ją bezbłędnie rozpoznać. Nowy, wracający powoli na ścieżkę defensywną zespół ze Zgorzelca zaczyna przypominać drużynę. Jest nacisk na dyscyplinę taktyczną, jest większa kontrola gry w ataku i powstaje coś na kształt zespołowej obrony. Swoje ukryte atuty prezentują gracze drugoplanowi, jak Konrad Wysocki, czy Krzysztof Roszyk, co jak na niecałe pół miesiąca współpracy dobrze świadczy o nowej miotle w Zgorzelcu. Pierwsze wyniki już są, a największym z nich jest udany rewanż na Panelliniosie Ateny w Pucharze Europy. Po przedłużeniu nadziei na grę w drugiej rundzie tych rozgrywek, podopieczni Furioso wracają do ligi, by zmierzyć się ze swoim niepokonanym Nemezis.
Zostawmy na boku mity o przewadze własnej hali. Bariera psychologiczna w Zgorzelcu dawno pękła. Bastion Turowa padł przed sopocianami/gdynianami już w 2005 roku i w każdym kolejnym przynajmniej jedna wygrana (i to w kluczowych momentach sezonu) przypadała w udziale przyjezdnych. Dodatkowo, wspomniana porażka z rąk Czarnych każe zapomnieć o magii miejsca. Pytania tyczące Turowa są inne. Na ile procent wdrożona jest w życie taktyka Urlepa i czy wystarczy ona na (nawet rozchwiany) Prokom? Czy zagra w czarno – zielonych barwach TJ Thompson i czy jest on „jedynką”, na którą liczyć może słoweński szkoleniowiec? Jeśli tak, to czy już jutro będzie Amerykanin brakującym ogniwem do zwycięstwa?
Same pytania i żadnych odpowiedzi. Uzyskamy je dopiero jutro i to jest właśnie intrygujące. Nietypowe to będzie starcie „na szczycie”, bo choć Asseco jest pierwsze w tabeli, to już Turów ledwie piąty z bilansem 7-5. Moim zdaniem wszakże, nie ma wątpliwości, że spotkają się najsilniejsze składy tegorocznej PLK i emocje, jak zwykle powinny sięgnąć zenitu. I tylko oglądalności telewizyjnej, wyższej, niż ostatnio powinniśmy sobie życzyć, bo słabo z tym w bieżących rozgrywkach. Trzymajmy zatem kciuki za dobre widowisko.
2 komentarze:
z tego co czytałem to Sow został zawieszony na dwa mecze, Pacek raczej będzie konsekwentny, więc Senegalczyka raczej nie zobaczymy.
słyszałem, że Sow zostanie usunięty z drużyny - na stałe.
Prześlij komentarz