Tradycyjnie dzień po zespołach uczestniczących w Pucharze Europy swoje rozgrywki wznawiają ekipy Euroligi. Jest wśród nich mistrz Polski, Asseco Prokom Gdynia, ale nawet bez niego byłoby ciekawie. Skończyło się bowiem bezpieczne granie w regular season, a rozpoczyna się walka o udział w play offach.
Gdynianie do akcji wkraczają we czwartek i od razu czeka ich bardzo istotny mecz z Żalgirisem Kowno, teoretycznie najsłabszym rywale w grupie G. Wygrana w tym meczu jest bardzo ważna, a porażka nie wchodzi w grę. Pamiętamy, co prawda, że sezon zasadniczy rozpoczął się dla Asseco od porażki właśnie Kopciuszkiem grupy (wówczas był to Oldenburg), ale wtedy było więcej czasu i spotkań w zapasie, by odrobić tę stratę. Obecnie każdy punkt jest na wagę złota.
Przed meczem w Polsce problemem Litwinów są kontuzje, zwłaszcza wśród graczy podkoszowych. Do Povilasa Cukinasa (najpewniej koniec sezonu) i Mirzy Begicia w ostatniej kolejce ligowej dołączył Travis Watson. Występ tego ostatniego będzie się ważył do ostatniej chwili. O sile przyjezdnych stanowić więc będzie obwód, stanowiący mieszankę rutyny (Marcus Brown, Dainius Salenga, Alkesandar Capin) z młodością (Martynas Pocius, Mantas Kalnietis). Wszyscy są świetnymi strzelcami z dystansu i to właśnie z większych odległości od kosza będą bombardować Polaków kownianie. Zespół Tomasa Pacesasa nie zgłaszał żadnych problemów z kontuzjami, a powołany na „Gigantów” Qyntel Woods na tyle krótko, że nie zdążył się spocić. Siła fizyczna, zgranie i atut własnej hali – te przewagi powinny zadecydować o wyniku meczu. Z walecznymi Litwinami nie można jednakże być pewnym swego do samego końca.
Grupowi rywale Asseco, pierwsze spotkanie rozegrają we środę. W Moskwie CSKA będzie faworytem pojedynku z Unicają Malaga, ale zespół z Hiszpanii nie tracił czasu po zakończeniu sezonu zasadniczego. Nowi strzelcy, Juan Dixon i Zabian Dowdell mają zastąpić Taquana Deana, któremu podziękowano za współpracę.
Wielkim wydarzeniem powinno być spotkanie Panathinaikosu Ateny z Partizanem Belgrad (grupa E). Zafascynowani ateńskim klubem gracze Partizana w bezpośrednim starciu nie będą mieli dla przeciwników żadnego respektu. Obrońcy tytułu mają jednakże jeszcze większe problemy – czołowi wysocy gracze – Mike Batiste i Kostas Tsartsaris nie wystąpią w najbliższym meczu, a i na tej absencji może się nie skończyć. Dar przekonywania i ogromny budżet przyciągnął jednak gracza, który ma zastąpić Batiste' a. Jest nim Marcus Haislip, była gwiazda Malagi, Efesu Pilsen i Ulkeru Stambuł. Amerykanin, po nieudanej próbie podboju NBA szuka powrotu na pozycję gwiazdy w Europie. Ciekawe, jak poradzi sobie w jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym teamie na Starym Kontynencie, gdzie konkurencja i przede wszystkim, dyscyplina taktyczna przypomina standardy, z jakimi spotkał się w San Antonio.
Pierwszy dzień rywalizacji w Top 16 zakończy mecz Realu Madryt z Efesem Pilsen Stambuł
Świetnych meczów nie zabraknie we czwartek. Caja Laboral, wzmocniona zwolnionym z Malagi Deanem, podejmie potężny Olympiacos Pireus, w którego składzie zabraknie czołowego podkoszowego Ioannisa Bourousisa. Ciekawie będzie też w Sienie, gdzie Montepaschi ugości Maccabi tel Awiw, byłą drużynę Macieja Lampego. W kolejnych spotkaniach (Barcelona – Maroussi Ateny oraz Chimki – Cibona Zagrzeb) faworytami są gospodarze, ale ciekawej i efektownej koszykówki nie powinno zabraknąć.
środa, 27 stycznia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

2 komentarze:
Dlaczego "we czwartek"?
Przecież mówi się "w poniedziałek", "w środę", "w piątek", "w sobotę" i "w niedzielę". "We wtorek" mówi się ze względu na głoskę "w" na początku nazwy tego dnia tygodnia. Ale "czwartek" zaczyna się od głoski "cz".
W tym zakresie istnieje dowolność.
http://so.pwn.pl/lista.php?co=czwartek
Prześlij komentarz