Dzisiaj króciutko – wiemy już z kim gramy w drodze na Eurobasket Litwa 2011. Trzy grupy eliminacyjne wyglądają następująco:
Grupa A
Łotwa
Izrael
Finlandia
Włochy
Czarnogóra
Grupa B
Macedonia
Wielka Brytania
Bośnia i Hercegowina
Węgry
Ukraina
Grupa C
Polska
Bułgaria
Belgia
Portugalia
Gruzja
Miejsca w kolejności powyżej pokrywają się z notowaniami, jakie miały poszczególne zespoły w koszykach przed losowaniem, choć nie miałbym nic przeciwko temu, by w naszej grupie tak wyglądała końcowa tabela. Z grubsza wyniki wczorajszego mieszania kulkami są takie, jak wyśniłem je sobie w grupie marzeń. Wyjątek stanowi przypadek Belgii, za którą wolałbym mieć w w naszej grupie Finlandię.
Ciekawie wygląda grupa B, w której wstawiając Polskę w miejsce Macedonii można się zastanowić, czy mielibyśmy większe powodu do optymizmu. Z kolei grupa A jest z gatunku takich, które przyśnić się mogą w sennym koszmarze. Dwie ostatnie drużyny mogą liczbą gwiazd obdzielić kilka innych ekip, a jeszcze dochodzi Izrael..
Można się dziś zastanawiać, spekulować i kombinować, jakie są perspektywy awansu na litewski turniej. Rzecz w tym, że na razie nie znamy składów rywali, ani nawet (co gorsza) naszego. W skrajnym wypadku możemy przystąpić do eliminacji bez naszej firmowej pierwszej linii z Marcinem Gortatem, Maciejem Lampem i oczywiście z Adamem Wójcikiem. Ostatni raz, gdy graliśmy w podobnym zestawieniu (a nawet odrobinę lepszym, bo z Gortim) wylądowaliśmy w Dywizji B. Było to niedawno, bo w roku 2005. Pamiętajmy tę lekcję pokory i szanujmy naszych przeciwników. Zwłaszcza, że bezpośredni awans na Eurobasket uzyskuje jedynie zwycięzca w tabeli końcowej oraz dwie najlepsze pośród trzech drużyn z miejsca drugiego. Jedno-dwa potknięcia mogą zmarnować cały wysiłek, a następna możliwość awansu to przyszłoroczny turniej barażowy, którego zwycięzca zajmie jedyne miejsce, jakie pozostanie do obsadzenia.
Krótko mówiąc, łatwo nie będzie, ale prawda jest taka, ze to właśnie w tym roku mamy większą szansę, by powalczyć o bilet na mistrzostwa. Wraz ze zbliżaniem się rozgrywek (sierpień bieżącego roku), będziemy przybliżać naszych rywali i śledzić wszelkie doniesienia z ich obozów. To najważniejsza kampania dla polskiej koszykówki i choć będzie ciężka, jeszcze trudniej wyobrazić sobie brak naszych Orłów na tak istotnym turnieju.
A tymczasem jutro o 13.00 w Barcelonie poznamy przeciwników Asseco Prokomu Gdynia w fazie Top 16 Euroligi. Koszyków z rozstawionymi ekipami mamy cztery. Oto one:
I Barcelona (grupa A), Olympiacos Pireus (B), CSKA Moskwa (C), Real Madryt (D)
II Montepaschi Siena (A), Unicaja (B), Caja Laboral (C) , Panathinaikos Ateny (D)
III Żalgiris Kowno (A), Partizan Belgrad (B), Maccabi tel Awiw (C), Chimki (D)
IV Cibona Zagrzeb (A), Efes Pilsen Stambuł (B), Maroussi Ateny (C), Asseco Prokom Gdynia (D)
Spośród zasad, jakimi będą się kierować mistrzowie ceremonii, najważniejsze są dwie:
– nie mogą się spotkać ze sobą dwie drużyny z tej samej grupy fazy sezonu zasadniczego;
- w jednej grupie T16 nie mogą zagrać więcej niż dwie drużyny z tego samego kraju;
Reszta jest kwestią losowania. Kogo zobaczą w Gdyni kibice Asseco, w kolejnej fazie rozgrywek Euroligi, przekonamy się już niedługo.
niedziela, 17 stycznia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz