poniedziałek, 25 stycznia 2010

Puchar Europy: przed startem Last 16

Jutro rozpoczyna się faza Last 16 Pucharu Europy. Walka o miejsce w przyszłosezonowej Eurolidze zapowiada się ciekawie. Przyjrzyjmy się pokrótce, co nas czeka w najbliższych tygodniach.

Grupy wydają się być bardzo wyrównane, ale teraz okaże się, kogo stać na walkę o zwycięstwo i kto ma naprawdę mocną motywację. Ostatnie transfery zmieniły nieco układ sił, ale pewne rzeczy pozostają stałe. Cztery drużyny z hiszpańskiej ACB (Joventut, Walencja, Bilbao i Gran Canaria w komplecie stawiły się do rywalizacji w czołowej szesnastce i to one są faworytami do awansu do „Ósemki”, rozgrywanej w formule mecz i rewanż. Przypomnijmy, że z każdej z czterech grup promocję uzyskują dwie najlepsze ekipy.

Grupa I
Aris Saloniki, Joventut Badalona, Alba Berlin, Le Mans

Na papierze najmocniejsi są Grecy. Byli reprezentanci Hellady – Mihalis Kakiouzis, Dimos Dikoudis i Nikos Hatzivrettas, ograny w NBA Jeremy Richardson (ostatnio Orlando Magic), czy otrzaskani z Euroligą, Andy Betts i Aaron Miles stanowią mocny zestaw. W trakcie sezonu nie zamykają się w Salonikach obrotowe drzwi – na zakończenie sezonu zasadniczego z zespołu odszedł weteran z NBA Juan Dixon, a zasilił go duet Serbów – Ivan Paunić (ostatnio kadrowicz na Eurobaskecie) i niesamowicie wszechstronny Dragan Labović z FMP Belgrad. Niestety równie często zmieniają się tam trenerzy. David Blatt jest już trzecim po Andrei Mazzonie i Fotisie Katsikarisie szkoleniowcem, który poprowadzi Aris w bieżących rozgrywkach. Pytanie, czy taka karuzela nie doprowadzi do zmarnowania potencjału..

Joventut nie ma już w składzie Ricky' ego Rubio, ale wciąż gromadzi talenty (Uros Tripković, Henk Norel, Christian Eyenga). Dodajmy do tego ogranych Hiszpanów (Antonio Bueno, Edu Hernandez Sonseca) oraz Clay' a Tuckera i Lukę Bogdanovicia. Tej ekipy nie wolno lekceważyć.

Niedawni euroligowcy – Le Mans i Alba wydają się być słabsi, ale Niemcy wygrali swoją grupę regular season i poważnie myślą o dalszej grze. Jurica Golemac, Blagota Sekulić, czy Rashad Wright dają zespołowi doświadczenie, zaś Julius Jekins, czy Immanuel McElroy zapewniają energię w grze. Podobnie jest w Le Mans, gdzie klasę gwarantują Marc Salyers, Dewarick Spencer, czy Joao Batista, a zaciętość i pasję dorzucają Francuzi – Antoine Diot, czy Tierry Rupert. Najfajniejsze w tej grupie jest to, że nie widać chłopca do bicia i oby to się sprawdziło w praktyce.

Grupa J
Uniks Kazań, Power Electronics Walencja, Galatasaray Stambuł, Hapoel Jerozolima

Na czoło powinny się wysforować zespoły z Rosji i Hiszpanii. Uniks z fantastycznym obwodem – Marko Popović, Terell Lyday i reaktywowany Saulius Stombergas- prezentuje się efektownie. Jedynym pogromcą „Kazańców” był Joventut, ale w dwumeczu lepszy bilans mieli podopieczni Valdemarasa Chomiciusa. Pod koszem do Kreso Loncara dołączył Maciej Lampe i już w drugim meczu ligowym pokazał się z dobrej strony. Oby podobnie jak w Chimkach znalazł dla siebie dobry klimat.

Walencja, to renomowany trener Neven Spahija oraz grupa drugoplanowych postaci z bardzo silnych reprezentacji. Nando de Colo, Matt Nielsen Florent Pietrus, Victor Claver, czy Kosta Perović przewijali się podczas Eurobasketu, bądź ostatnich Igrzysk Olimpijskich i choć w cieniu największych gwiazd (z wyjątkiem de Colo), ale zawsze z wkładem w wyniki zespołu. Ciekawe, czy pomogą swemu ambitnemu, choć niespełnionemu klubowi wrócić do znaczenia z sezonu 2003/03, czyli czasu ostatniego triumfu na zapleczu Euroligi.

Pozostałe drużyny, to niedawni pretendenci do sukcesów w Pucharze ULEB. Galatasaray opiera się na tercecie Simas Jasaitis – Mike Wilkinson – Darius Washington, zaś w Jerozolimie królują mniej znani Amerykanie z Kevinnem Pinkneyem, znanym z występów w Zgorzelcu. Niemniej tacy zawodnicy, jak Leo Lyons, Chester Simmons Pooh Jeter sprawdzają się taktyce trenera Guy' a Goodesa i pomogli swej ekipie wyeliminować groźny Zadar. Obecnie, mimo że do faworytów nie należą, sprawią swym rywalom duże problemy.

Grupa K
Bilbao, Panellinios Ateny,Benetton Treviso, Brose Baskets Bamberg

Podobna sytuacja jak w grupie I. Faworyt Bilbao zwolnił trenera Txusa Vidurretę, ale ten coach był z zespołem związany przez lata, zaś powodem zwolnienia były wyniki w lidze. Obecny szkoleniowiec, Fotis Katsikaris znów może popracować z mocnym, ale tym razem stabilnym zespołem. Do walczaka Marko Banicia, wszechstronnego Roberta Conley'a, czy strzelców Renaldasa Seibutisa i Damira Markoty dołączył Axel Hervelle z Realu i drużyna wygląda naprawdę mocno.

Po niezbyt efektownych występach w regular season i przede wszystkim porażce w eliminacjach do Euroligi także Benetton Treviso podziękował trenerowi. Po Oktay'u Mahmutim i epizodzie z Francesco Vituccim, na ławkę ekipy z Treviso trafił znany nam Jasmin Repesa. Dysponuje on szerokim składem, którego dumę stanowią Davor Kus, Sandro Nicević, czy Gary Neal, a waleczni CJ Wallace, Andrea Renzi, stanowić będą o klasie drużyny. Skarbem coacha jest też superzdolny Donatas Motiejunas, którego warto oglądać i zapamiętać jego nazwisko.

Kto oglądał Panellinios Ateny w meczach z Turowem Zgorzelec, ten wie, jak groźny jest to zespół. Znakiem firmowym jest tu doświadczenie, którego pod dostatkiem mają Rod Blakney, Duro Ostojić, czy Manolis Papamakarios, ale najlepszym snajperem ekipy jest młody Devin Smith. Podopieczni Iliasa Zourosa forsują styl nieefektowny, ale do bólu solidny, zaś twarde łokcie Josha Davisa, czy Ostojicia zostaną rywalom w niemiłej pamięci na długo.

Ciekawy team rozwija się w Bambergu. Obok weteranów, Predraga Suputa, Casey'a Jacobsena, czy Roberta Garretta, dojrzewa talent rezerwowego centra reprezentacji Niemiec, Tibora Pleissa, a swoją niszę odnalazł niespełniony talent słowackiej koszykówki, Anton Gavel, Dobrze odnalazł się także niedawny gracz Maccabi Tel Awiw, Elton Brown oraz znany z występów w Polsce Eric Taylor. Ta ekipa nie wygląda na dostarczyciela punktów i walka o awans powinna być w tej grupie szczególnie zacięta.

Grupa L
Gran Canaria, Turk Telekom Ankara, Crvena Zvezda, CEZ Nymburk

Hiszpanie z Wysp Kanaryjskich nie bez trudu przeszli grupę „zgorzelecką”. Dziwne to, bo zarówno trener (Pedro Martinez), jak i zawodnicy (James Augustine, Marcus Norris, Mel Sanders) mają swoją renomę i powinni byli spokojnie wygrać tę fazę rozgrywek. Teraz jednak siła tej ekipy powinna zaprocentować pewnym awansem do play off.

Głównym rywalem Gran Canarii powinna być drużyna z Ankary, mająca w składzie znanych Amerykanów (Demond Mallet, Kris Lang, Andre Owens, Lamayne Wilson, Erwin Dudley) oraz zaprawionych w bojach Turków (Husein Besok,Serkan Erdogan) nie bez trudu awansowali z silnej grupy i podobnie, jak Hiszpanie czekają na moment eksplozji.

Moim ulubionym zespołem w tej grupie jest Crvena Zvezda. Wspaniała waleczność, kompletna nieprzewidywalność i ogromne pokłady talentu robią znakomite wrażenie. Tacy gracze jak Elmedin Kikanović,, Marko Keselj, czy Tadija Dragicević, to nadzieje europejskiej koszykówki. Niestety problemy finansowe spowodowały, że ten ostatni na pewno nie zagra już w biało-czerwonych pasiakach, a nie wiadomo, czy na nim się skończy. Pociecha w tym, że była gwiazda polskiej ligi, Oliver Stević wreszcie na dłużej będzie mógł zagościć na parkiecie.

Kopciuszkiem w tym towarzystwie jest Nymburk Mulego Katzurina. Mistrzowie Czech nie powalają na kolana swoją grą i z wielkim trudem dostali się do Szesnastki. Coś ponadto będzie wielkim sukcesem.

0 komentarze: