Po sobotnim losowaniu grup eliminacyjnych do Eurobasketu 2011 mogliśmy mówić o umiarkowanym szczęściu i optymizmie. Co w takim razie można napisać na temat przeznaczonych dziś przez los rywali Asseco Prokomu w grupie G Top 16 Euroligi? Moim zdaniem, co najmniej nie jest źle.
Przechodząc do szczegółów przypomnę tylko, że z grupy w fazie T16 do dalszego etapu (ćwierćfinał play off) przechodzą dwie najlepsze drużyny. Warto przy okazji przyglądać się wydarzeniom w sąsiedniej grupie H, gdyż to z niej rekrutować się będą przeciwnicy zwycięzców „gdyńskiej” grupy w walce o Final Four.
Grupa G
CSKA Moskwa
Unicaja Malaga
Żalgiris Kowno
Asseco Prokom Gdynia
Grupa H
Olympiacos Pireus
Caja Laboral
BK Chimki
Cibona Zagrzeb
Grupa E
Barcelona
Panathinaikos Ateny
Partizan Belgrad
Maroussi Ateny
Grupa F
Real Madryt
Montepaschi Siena
Maccabi Tel Awiw
Efes Pilsen Stambuł
Filozofia gry w fazie Top 16 (z punktu widzenia Prokomu) może być następująca: Gramy o drugie miejsce, gwarantujące udział w play off. Krótko mówiąc, kluczowy układ sił dla nas, mistrzów Polski, to klasa rywali losowanych z koszyka drugiego i trzeciego. Przypominam, że Polacy znajdowali się w koszyku czwartym. Prawdę mówiąc, nie widzę lepszej opcji, niż obecna. Słabsza niż zwykle i wciąż poszukująca swojego stylu Unicaja oraz Żalgiris, który ma wspaniałą przeszłość, ale do „Szesnastki” dostał się rzutem na taśmę. Na dokładkę trafił się gdynianom wicemistrz Euroligi, który po początkowym kryzysie mocno stanął już na nogi. Jak wyglądałyby alternatywne możliwości?
Grupa H to Caja Laboral i Chimki. Z Rosjanami gdynianie już grali – ze zmiennym szczęściem. Podopieczni Sergio Scariolo, to groźna ekipa, która ma wystarczająco mocny skład, by zaskoczyć niejednego rywala w Eurolidze. Z kolei Baskowie, to dawna TAU Ceramica Vitoria po zmianie nazwy i sporej rewolucji kadrowej. Wciąż gra tam jednak jeden z najlepszych centrów w Europie, Tiago Splitter, a nowi zawodnicy po przeciętnym początku zaczynają trybić, zaś gra zespołu Dusko Ivanovicia coraz bardziej zaczyna przypominać rozmach z niedawnych czasów, gdy rozgrywał tam Pablo Prigioni, a punkty zdobywali Pete Mickeal i Igor Rakocević.
Grupa E, to rewelacyjny Partizan, który od lat stawiany jest w gronie kelnerów, a rokrocznie bije się z najlepszymi, czy to w Top 16, czy w play offach. Drugi rywal, Panathinaikos, to obrońcy tytułu, którzy mimo plagi kontuzji pogromcę znaleźli jedynie w ekipie Realu Madryt. Teraz wielki Zeljko Obradović dysponuje już niemal pełnym, mistrzowskim składem i granie z nim o awans nie będzie należeć do przyjemności. Losowana z pierwszego koszyka Barcelona, to zespół z kosmosu, prawdziwi europejscy Galacticos, grający z polotem i rozmachem niespotykanym nawet na szczytach europejskiej koszykówki. Miód dla oka kibica, ale i koszmar przeciwników, o czym przekonał się choćby Real, czy bardzo mocna Siena.
Grupa F od pierwszego do ostatniego miejsca ma wspaniałe drużyny. Walczący o powrót na sam top Real pod wodzą Ettore Messiny, jednego z najlepszych gwarantów sukcesu w Europie. Nawet jeśli teraz nie wszystko w jego zespole gra, jak należy, złapanie rytmu jest kwestią czasu. Do tego, niesamowicie stabilna Siena oraz wciąż groźne Maccabi, w którym nie poradził sobie najbardziej utalentowany polski koszykarz, Maciej Lampe. Na deserek piekielnie mocny Efes Pilsen z wymienianym już wyżej Rakoceviciem, i koalicją renomowanych Amerykanów. Czy muszę wyjaśniać dlaczego lepiej nie grać w tak mocnym towarzystwie?
Gdynianie mają za sobą dobre losowanie. Rok temu udało się wygrać jeden mecz w fazie Top 16, może teraz nadszedł czas na kolejny krok? Zespół grający w niespotykanie na naszym rynku stabilnym składzie może namieszać, jeśli tylko celem drużyny jest gra w play off. Mam nadzieję, że tak, bo szansa na nawiązanie walki byłaby niepowtarzalna. Byłoby naprawdę świetnie, gdyby sezon euroligowy dostarczył nam więcej emocji, niż zwykle, a jego etap, na którym oddziela się chłopców od mężczyzn także w Polsce wzbudził zainteresowanie.
poniedziałek, 18 stycznia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

2 komentarze:
pierwszy mecz w fazie TOP 16 Prokom wygrał z Efesem w Turcji po dogrywce 67-71 w sezonie 2006/2007
Słuszna uwaga, w zeszłym roku Asseco wygrało 1, a nie pierwszy mecz w T16.
Prześlij komentarz