środa, 17 lutego 2010

Protekcjonizm. plk.tv. Puchar Polski.

Protekcjonizm

W PLK zamknęło się okienko transferowe. Wielkich wydarzeń brak - choćby dlatego, że Turów postawił na ilość, a nie jakość. Na ocenę takiej decyzji przyjdzie jeszcze czas. Tymczasem możemy podsumować kto ile zapłacił za dodatkowe licencje dla obcokrajowców. Obliczeń dokonał już Rafał Tymiński z Przeglądu Sportowego. W artykule pominięto Nejca Glavasa, który dołączył do Turowa. Wątpliwości budzi także sprawa Konrada Wysockiego (*). Czy w momencie, kiedy Turów przekraczał limit nie brano pod uwagę, że sezon zaczynał jako zawodnik zagraniczny?

W każdym razie ranking obcokrajowców i opłat przedstawia się następująco:

Turów Zgorzelec 9 30000 (*-10 60000)
Sportino Inowrocław 9 30000
PBG Basket Poznań 9 30000
Energa Czarni Słupsk 8 10000
Asseco Prokom Sopot 8 10000
Anwil Włocławek 7
AZS Koszalin 6
Polonia Azbud Warszawa 6
Kotwica Kołobrzeg 6
Polpharma Starogard Gdański 5
Trefl Sopot 5
Stal Stalowa Wola 4
Znicz Jarosław 3
Polonia 2011 Warszawa 0

Łącznie 85 110000 (*-86 140000)


Podsumowując. Aż 9 klubów w ogóle nie zapłaciło, nie przepuszczając przez swoje składy więcej niż 7 obcokrajowców. Z punktu widzenia klubów przez ligę przewinęło 85/86 obcokrajowców. Z punktu widzenia ligi - 81/82 (w powyższych obliczeniach Brazelton, Loyd, Joyce i Ansley zostali policzeni dwukrotnie).

Te regulacje dają trzy widoczne pozytywne efekty:

1. Dokładają się do wspierania polskich graczy limitami meczowymi i boiskowymi.
2. Poprawiają wizerunek ligi. Kibice nie muszą być poirytowani faktem, że nie nadążają za zmianami transferowymi w zespołach. Nie muszą być zażenowani, że grom zawodników zza granicy zalicza jeden czy dwa występy w lidze podczas kilkudniowych lub kilkutygodniowych testów. Że właśnie tacy gracze zabierają minuty zdolnym Polakom.
3. Finansują szkolenie Polaków lub ligę. Pamiętam wywiad, w którym Janusz Wierzbowski mówił, że choć pierwotnie te pieniądze trafiają do PLK, to na podstawie umowy ze związkiem ostatecznie przekazywane są PZKosz na cele szkoleniowe. Nawet jeśli nie jest to kontynuowane - te pieniądze PLK i tak się przydadzą.

Efekt negatywny jest jeden. W wielkim młynie roszad i testów nawet najbardziej oporne na dobre transfery kluby, przeważnie dokonywały ostatecznie optymalnych wyborów. Co miało dobre przełożenie na poziom w końcu sezonu i play-off. Teraz ten mechanizm jest ograniczony. Ale coś za coś.


plk.tv

Po raz kolejny punktem wyjścia jest artykuł Rafała Tymińskiego. Zacznę może od kwestii domeny. Jacek Jakubowski w wywiadzie twierdzi, że domena plktv.pl została wykupiona po tym jak zaczęto wspominać w prasie o projekcie. Wszystkie bardziej popularne serwisy sprzedające domeny w sieci wykazują, że ta domena jest dostępna. W niewielkiej cenie - do dwudziestu kilku złotych dla osoby fizycznej za pierwszy rok użytkowania. Jeśli jest to tylko efekt braku aktualizacji w bazach danych i prezes PLK ma lepsze informacje, będzie to do sprawdzenia w ciągu kilku najbliższych dni (edycja: no i w środę wieczorem okazało się, że jednak jest już niedostępna. W środę o godzinie 23:06 została zarejestrowała na osobę fizyczną.). Jeśli Jakubowski miał na myśli plk.tv, to ta domena została wykupiona w 2000 roku i jest zarezerwowana do 2038... Także doniesienia prasowe nie miały tutaj nic do rzeczy.

Jeśli chodzi o domeny z rozszerzeniem .tv to większość nasuwających się w pierwszej kolejności nazw jest zajęta. W grę wchodziłyby wciąż dostępne takie jak polskakoszykowka.tv lub plbasket.tv (biorąc pod uwagę, że telewizja obejmowałaby nie tylko PLK, ale także rozgrywki organizowane przez PZKosz).

Co do pozostałych odkrywanych szczegółów nowej telewizji internetowej - bardzo podoba mi się rozmach z jakim jest to planowane. Kwota jednego miliona złotych na inwestycję, chęć transmitowania dokładnie każdego meczu, porównywanie się do euroleague.tv itp. Mam tutaj jednak pewne wątpliwości. Wynikające chociażby z dokładniejszego przyjrzenia się telewizji Euroligi. Przede wszystkim chodzi o fundament tych prestiżowych rozgrywek a za razem od kilku lat euroleague.tv - wymóg przeprowadzania transmisji telewizyjnej z każdego meczu. euroleague.tv przejmuje tylko obraz od krajowych telewizji, nie angażując sprzętu i ludzi w samą realizację transmisji. Grupa komentatorów nie jeździ po całej Europie, tylko ze studia (słuchowo oceniając) z Włoch. Jeden osoba komentuje kilka spotkań w jednej kolejce. Do tego wszystkiego - zakładam, że obraz jest transmitowany jak najdłużej się da tradycyjną formą i dopiero kiedy to jest koniecznie korzysta się z łączy internetowych.

Tymczasem o obowiązku w PLK transmisji w konwencjonalnej tv nie słychać - gdyby to działało, to projekt o roboczej nazwie plk.tv miałby mały sens. Nowa telewizja będzie sama realizować sporą liczbę meczów w kolejce. A to oznacza dużo kamer, operatorów, całego personelu od realizacji, komentatorów itd. Do tego obraz od razu z hal ma być przesyłany siecią. Prezes Jakubowski przyznaje, że niektóre hale nie mają odpowiednich łączy. Kwestia jakości i wydajności pod względem ilości użytkowników mogących oglądać mecz w jednym momencie jest dość zagadkowa.

Zdecydowanie nie chcę mówić, że się nie da. W polskiej koszykówce jest za dużo ludzi twierdzących, że się nie da... Pojawił się ktoś kto twierdzi inaczej, ma wizję i spore plany. Zastanawiam się tylko czy plk.tv nie przerośnie kosztowo PLK. Przynajmniej w nakreślanej obecnie, robiącej duże wrażenie formie. Oczywiście ta tv nie musi się zwracać bezpośrednio z reklam w transmisji i ewentualnych opłat użytkowników. Może się też zwracać przez lepszą dostępność i wizerunek ligi, co powinno się przełożyć na nowych sponsorów dla klubów jak i PLK.


Puchar Polski

Pojawiają się krytyczne głosy w kontekście formuły tych rozgrywek. Niskiej ich rangi. Mówi się o braku kwalifikacji do europejskich pucharów. Nie jestem jednak przekonany czy przywrócenie tego uprawnienia cokolwiek zmieni. W sytuacji kiedy zespołów mających możliwości i chęci startowania w pucharach jest mniej niż palców jednej ręki... Dla klubów 2. ligi, 1. ligi i większości ekstraklasy nie będzie stanowiło to żadnej różnicy. Rok temu Puchar wygrała Kotwica. Można spytać w Kołobrzegu dlaczego nie grają w pucharach...

Dokąd przepustkę mógłby dawać PP? Maksimum do eliminacji EuroCup, a najpewniej do EuroChallenge. W ostatnich latach na trzeci europejski puchar zdecydował się tylko Śląsk Wrocław w sezonie 2005/2006. W sezonie 2008/2009 w trzecich rozgrywkach grali również Czarni Słupsk, ale najpierw stali przed możliwością wywalczenia awansu do EuroCup.

To co moim zdaniem najbardziej przeszkadza w budowaniu rangi pucharu Polski to fakt, że właściwie nikt tych rozgrywek nie ogląda. We Wrocławiu miałem okazję obejrzeć tylko szybkie odpadnięcie Śląska Wrocław z Doralem Nysa Kłodzko. Poza tym rozgrywki nie istnieją w telewizji, a zasada, że gospodarzem meczu jest zespół z niższej ligi, również zmniejsza liczbę widzów na trybunach.

W tv pojawi się tylko finał rozgrywek. Transmisja z półfinału Turów-Anwil właśnie podczas pisania tego tekstu zaskoczyła mnie w TVP Wrocław. O transmisji nie poinformowała ani strona rozgrywki.pzkosz.pl, ani oficjalna strona Turowa... Informację zamieścił tylko Anwil Włocławek - mecz można obejrzeć także w TVP Bydgoszcz.

Jeśli chodzi o pozytywy to dla mnie jednym z większych plusów PP jest możliwość jaka stanęła przed młodymi graczami Tempcoldu AZS Politechnika Warszawska. Ponitka i Michalak z rocznika '93 grali i wygrali z Czarnymi Słupsk, grali i przegrali z Polonią Azbud Warszawa. Bez Pucharu Polski nie byłoby takiej możliwości.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ponitka nie tylko grał, ale doprowadził do dogrywki z Czarnymi!

Anonimowy pisze...

Warto zwrócić uwagę na jedną rzecz. W sezonie 2005/06 ten "trzeci europejski puchar" jak zostało to określone miał jednak bardziej prestiżowy charakter. W zamierzeniach FIBY miał być konkurencją dla Pucharu ULEB i grały w nim np. drużyny pokroju Maroussi Ateny. Obecnie, kiedy FIBA zrezygnowała z walki z ULEBem na organizację pucharów, jest on bezwzględnie trzecią ligą, która raczej u nas nikogo (trenerów,zawodników,działaczy, a w końcu kibiców) nie zainteresuje. A udział w nim dla biednych polskich klubów byłby tylko dodatkowym obciążeniem finansowym (bogaci i tak wystartują w Eurolidze i Pucharze Europy:P). Także nie widzą nagrody, która kogokolwiek by usatysfakcjonowała...no chyba, że byłyby to konkretne pieniądze...
M.

Anonimowy pisze...

Jesli do za zdobycie Pucharu Polski płacili by od 0,5mln zł wzwyż.. to te rozgrywki stały by sie duzo bardziej prestiżowe. Większa kasa.. większy prestiż. Proste.