piątek, 12 marca 2010

Bitwa o ćwierćfinał

Niedawno pisałem, co sądzę na temat meczu Turów – Kotwica i jego obecności w telewizji tydzień temu. W cieniu niezliczonych zwrotów akcji w Zgorzelcu i upadającej atmosfery zbliża się spotkanie – klucz. Bo de facto nie wszystko jeszcze stracone, a czwarte miejsce w tabeli nadal jest w zasięgu ręki. Kluczem może być ta sobota.

Do końca sezonu zasadniczego pozostały nam cztery kolejki. O ostatnie premiowane brakiem pre-playoffów miejsce walczą obecnie trzy drużyny (Polonia raczej nie da już rady, ma aż trzy punkty straty) – Trefl, Turów i AZS. Mała tabela wygląda następująco:

4. Trefl 36p.
5. Turów 35p.
6. AZS 34p.

A teraz kolejne spotkania czekające te trzy drużyny:

Trefl: Polonia (d), AZS (w), Polpharma (w), Kotwica (d).

Trudno będzie sopocianom wyrwać coś na wyjeździe. Grają na gorących terenach, z zespołami świetnie sobie radzącymi w tym sezonie. W dodatku koszalinianie naciskani przez kolejnych rywali nie mogą sobie pozwolić na wpadki. Poza tym nieobliczalna Polonia i słaba Kotwica. Ci pierwsi w drugiej rundzie odżyli, a ostatnio wygrali pierwsze spotkanie wyjazdowe od października. Ale dotychczas w Sopocie wygrywała tylko pierwsza trójka.

Dwa zwycięstwa są jak najbardziej w zasięgu podopiecznych Karlisa Muiznieksa, jednak na więcej nie ma co liczyć. Typ na końcówkę? 2-2.

Turów: Anwil (d), Czarni (w), Znicz (d), Prokom (w).

I tu zagadka jest największa. Wszyscy wiemy, jak zgorzelczanie grają na wyjazdach. Coraz bardziej przekonujemy się też, że jedynym trenerem, zdolnym poradzić sobie nad granicą był Filipovski. Andrej Urlep obecnie bardziej wyciszony, może w końcówce eksplodować. Bo seria jest ciężka i na chwilę obecną każde zwycięstwo będzie cenne. De facto Wright i spółka wydają się być faworytami tylko w meczu ze Zniczem u siebie.

Dlatego też napisałem, że kluczowe może być starcie z Anwilem. Jeśli gospodarze zwyciężą, mogą nabrać pewności siebie. A to niezwykle ważne przed starciem w hali Gryfia, gdzie Czarni będą próbowali odrabiać straty, bądź też ratować ósme miejsce w tabeli. Potem dziesięć dni przerwy i kolejna drużyna ze skraju „ósemki”, czyli Znicz i nieobliczalny Chappell. A na koniec wyjazd do jaskini lwa, czyli Prokomu w euforii/przygnębieniu po starciach w Eurolidze. Reasumując, to właśnie Turów ma najtrudniejszy terminarz, a dokłada do niego kiepską i niezwykle chimeryczną dyspozycję, brak prawdziwego lidera na obwodzie i problemy z zastąpieniem Wrighta. Oraz, miejmy nadzieję, coraz lepiej grającego Adama Wójcika, który klasę pokazywał zawsze w meczach najważniejszych, najcięższych.

Ten sezon nad granicą jest trudny. Więcej w nim upadków niż wzlotów, a w zasadzie jedynym doskonałym posunięciem było ściągnięcie Michaela Wrighta. Który jednak, „dzięki” postawie całej drużyny, szans na MVP sezonu regularnego za wielkich nie ma. Czy Andrej Urlep jeszcze raz pokaże, że jest wielkim (jak na polskie warunki i realia) trenerem? Czy może Igor Griszczuk już na dzień dobry udowodni, że wybranie go na nowego selekcjonera kadry było trafnym rozwiązaniem i pogrąży ekipę PGE? Z pewnością sobotni mecz może rozwiać część wątpliwości dotyczących tego sezonu w Zgorzelcu.

Typ na końcówkę? 1-3. Może brutalnie, ale po prostu nie wierzę, że tam się jeszcze coś pozytywnego może urodzić…

AZS: Poznań (w), Trefl (d), Sportino (d), Znicz (w).

I trzeci z zespołów. Koszalinianie ten sezon mają fantastyczny. Rozkręcają się praktycznie z każdym meczem i wyglądają na świetnie przygotowanych do walki o najwyższe trofea. Wprawdzie w finał kompletnie nie wierzę, ale półfinał jest w zasięgu akademików. Kluczem jednak jest awans do pierwszej czwórki, bo jak większość drużyn, również oni o wiele lepiej grają u siebie.

Teoretycznie zadanie mają najtrudniejsze, bo do Trefla tracą dwa punkty. Jednak patrząc na terminarz, końcówka rundy wygląda obiecująco. Mecze u siebie jak najbardziej do wygrania, a wyjazdy do zespołów, które stać na wszystko. Z naciskiem na jarosławian, bo oni jeszcze walczą o jak najlepsze miejsce w fazie pre-playoff. Własna hala powinna akademikom zapewnić dodatkowo triumf nad najgroźniejszym rywalem, czyli Treflem.

Typ na końcówkę? Jednak 3-1. Gdzieś na wyjeździe się AZS potknie, nigdy nie jest idealnie… I tego właśnie zabraknie do spełnienia marzeń o pierwszej czwórce.


Gdyby zdarzyło się tak, jak wyżej jest opisane, to tabela na koniec wyglądałaby następująco:

4. Trefl 42p.
5. AZS 41p.
6. Turów 40p.

Możliwa jest też oczywiście sytuacja, w której zespoły zrównają się punktami. A oto poszczególne starcia pomiędzy nimi:

Trefl – Turów 73:61 i 67:83 (+4 dla Turowa)
Trefl – AZS 68:65 (drugi mecz dopiero przed nami, ale tutaj również sopocianom ciężko będzie utrzymać przewagę w małych punktach)
Turów – AZS 88:69 i 75:90 (+4 dla Turowa).

Jakby nie patrzeć – sopocianie tylko zwyciężając w Koszalinie dają sobie szanse w małej tabeli. Ale przy takim rezultacie raczej nie będzie ona potrzebna.


A co niżej? Za tą grupą mamy kolejną trójkę, tym razem walczącą o siódme miejsce – Polonię, Czarnych i Znicz. Mam wrażenie, że pięć minut jarosławian się skończyło i za wiele to oni nie zawojują. Zawodzą słupszczanie, który znani są z rewelacyjnych rund rewanżowych. Tym razem zaledwie ósme miejsce, bez szans na pierwszą szóstkę, a i przeskoczenie Polonii nie będzie takie proste. Jedno jest prawie pewne – Czarni mogą wbić ostatni z gwoździ do trumny P2011, bo grają z nią w dwudziestej szóstej kolejce. A dla młodych zawodników poziom PLK okazał się chyba odrobinę za mocny i nawet pomoc nestorów, takich jak Karwowski, czy Bigus niewiele pomogła. Fajnie, że byli i jeśli spadną (bo walka przecież wciąż trwa!), to oby jak najszybciej powrócili do najwyższej klasy rozgrywkowej. W końcu to jedyna chyba drużyna, której kibicowała znaczna część kraju…

Spotkanie Turów – Anwil ma być pokazane na antenie TVP Sport, jutro od godziny 18. Zatem tych, którzy nie mogą się pojawić w hali serdecznie zapraszam przed odbiorniki. Powinno być ciekawiej i na wyższym poziomie, niż tydzień temu…

0 komentarze: