Polska Eva Longoria, a może przede wszystkim nasza Ania. Anna Przybylska okazała się wielką kibicką Asseco Prokomu i koszykówki w ogóle. Nie ma swojego Tony'ego, ale na szczęście swoje dzieci indoktrynuje w kierunku właściwej dyscypliny sportu.
Od razu ładniej nam się zrobiło w męskim baskecie. Teraz tylko czekać aż jakiś obrotny specjalista od marketingu czy to z Gdyni czy całego kraju, poczyni kroki do wykorzystania Ani jako twarzy polskiej koszykówki.
6
komentarze:
Anonimowy
pisze...
Taa... Najpierw przychodziła na mecze (Prokomu) Trefl Sopot, ale niestety poszła złą drogą...
Ależ pani Przybylska ma swojego Tony'ego - zwie się Bieniuk Jarosław, kopie piłkę zawodowo. Kiedyś był przymierzany do kadry narodowej, jak większość tych, co dwa razy prosto kopną w ekstraklasie, a dzis przymierza koszulkę jakieś pierwszoligowej potęgi..
6 komentarze:
Taa... Najpierw przychodziła na mecze (Prokomu) Trefl Sopot, ale niestety poszła złą drogą...
ani ona mądra nia ładna :)
bzdurraaa jaki setny??? byłby w Sopocie...kradną bezczelnie cała sopocką tradycję!!
1. AP zdecydowanie jest ładna :)
2. A co do 100 meczów. Dla mnie to ma akurat małe znaczenie, ale niektórych przekonuje.
Te 100 meczów w całości na koncie ma jedna spółka założona w 2003 roku, wciąż z tym samym numerem KRS.
Ależ pani Przybylska ma swojego Tony'ego - zwie się Bieniuk Jarosław, kopie piłkę zawodowo. Kiedyś był przymierzany do kadry narodowej, jak większość tych, co dwa razy prosto kopną w ekstraklasie, a dzis przymierza koszulkę jakieś pierwszoligowej potęgi..
Przecież wiem.
To chodzi o koszykarza.
Prześlij komentarz