wtorek, 9 marca 2010

Puchar Europy: Lampe walczy o "Ósemkę

Przed nami ostatnia kolejka fazy Last 16 Pucharu Europy. Jak dotąd znamy trzech uczestników ćwierćfinałów rywalizacji na zapleczu Euroligi, ale nawet tam, gdzie walka o awans do „Ósemki” jest już rozstrzygnięta (grupa K) emocje trwają nadal. Wszak zajęcie pierwszego miejsca przed play off, to podstawa sukcesu.

W tabeli wspomnianej grupy K prowadzi Bilbao Basket z przewagą jednej wygranej (bilans 4-1) nad Paneliniosem Ateny. Do tego Baskowie mają w zanadrzu zapas dwudziestu punktów przewagi z pierwszego starcia z zespołem z Grecji. Ciężko sobie wyobrazić, by roztrwonili taką zaliczkę, ale spotkanie na trudnym terenie może być gorąco. Dość powiedzieć, że w tym sezonie hala Kompleksu Olimpijskiego jest dla przyjezdnych nie do zdobycia. W ostatni weekend podopieczni Eliasa Zourosa odprawili z kwitkiem Peristeri i ze spokojem będą czekać na wtorkową konfrontację.

W grupie I zwycięzca Aris Saloniki spotka się w meczu o prestiż z ostatnim w tabeli Le Mans, ale prawdziwe emocje szykują się w Badalonie. Tamtejszy Joventut przed sezonem mógłby się czuć faworytem w starciu z Albą Berlin. Albatrosy lata największej chwały mają za sobą, ale na ten sezon szykowali drużynę pod kątem eliminacji do Euroligi. W nich ponieśli porażkę z rąk graczy Maroussi Ateny, ale zespół się nie rozpadł i dziś straszy rywali w Eurocup. Alba przeszła sezon zasadniczy niemal jak burza, a w „Szesnastce” uległa jedynie innemu uczestnikowi eliminacji do EL -Arisowi. Z kolei młoda, mocno przebudowana ekipa z Badalony jest na razie nieudaną kopią ekipy z niedawnych czasów Ricky'ego Rubio i Rudy'ego Fernandeza. Krótko mówiąc, taktyka pozostała bez zmian, ale wykonawcy o klasę gorsi. Do tego na czele stał młody trener Sito Alonso, który nie panował nad poczynaniami swej ekipy i niedawno zwolnił miejsce dla byłego mistrza świata z kadrą Hiszpanii, Pepu Hernandeza. Gospodarze pod wodzą nowej miotły jeszcze nie wygrali meczu i jedyne, co za nimi przemawia, to atut własnej hali.

Przed szansą na awans stoją koszykarze Uniksu Kazań. Ekipa wzmocniona Maciejem Lampe, po znakomitym sezonie zasadniczym teraz gra w kratkę. Dzisiaj staje do walki z faworytem grupy, Power Electronics Walencja. Hiszpanie przewodzą w tabeli grupy J, ale porażka wyższa niż różnicą czterech punktów może im mocno skomplikować sytuację. Uniks w pierwszym meczu u siebie zagrał słabiutko, a mimo tego w końcówce miał wygraną na wyciągniecie ręki. Podopieczni Nevena Spahiji stanowią skład na miarę Euroligi, ale na boisku nierzadko przypominają niefrasobliwych podwórkowców. Proste błędy i nonszalancja w rozgrywaniu ataku mogła ich kosztować porażkę w Jerozolimie. Zespół z Kazania potrafi grać na wyjazdach i jeśli dziś wykorzysta luki w grze gospodarzy może sprawić niespodziankę. Dla polskiego podkoszowca będzie to ważny test. Po rozczarowującej przygodzie z Maccabi tel Awiw może teraz udowodnić, że nadal jest znaczącym graczem w Europie. W Kazaniu jest drugim strzelcem po Marko Popoviciu, a zaliczył już w tej rundzie mecz 30-punktowy, choć przegrany (z Hapoelem). Teraz musi udowodnić, że potrafi się pokazać w ważnym spotkaniu i pomóc swej ekipie utrzymać się w europejskiej elicie, co i jemu bardzo by się przydało.

W tej samej grupie dobrze spisuje się Hapoel Jerozolima. Izraelczycy przed poprzednią kolejką prowadzili bronili pierwszego miejsca, ale minimalna porażka z Walencją skomplikowała ich położenie. O udział w play off zagrają dziś z w Stambule z Galatasaray, które jak dotąd przegrało wszystkie mecze w Last 16 i gra wyłącznie o prestiż. Jednakże w ostatnich trzech spotkaniach Turcy postawili rywalom twarde warunki gry, a ich porażki były minimalne. Motywacji do walki im nie zabraknie, a własna hala w wypadku zespołu z Turcji potrafi zrobić różnicę.

Rewelacją tej części rozgrywek jest CEZ Nymburk. Podopieczni Mulego Katzurina nie zachwycali w pierwszej rundzie i przecisnęli się przez nią głównie dzięki kiepskiej postawie słabych rywali. Teraz w niezłej grupie L mieli dostarczać punkty silniejszym zespołom, ale tym razem przeciwnicy się przeliczyli. Mistrzowie Czech pokonali Turk Telekom Ankara, a w ostatnich dwóch meczach, gdy wydawało się, że Gran Canaria i Crvena Zvezda Belgrad rozegrają sprawę awansu między sobą Czesi pokonali jednych i drugich (Serbów wręcz gromiąc). Teraz wygrana u siebie z Turkami (dla których sezon już się skończył) może zapewnić im udział w Elite Eight. Z kolei Crvena Zvezda, po świetnej fazie Regular Season i serii trzech kolejnych wygranych w Last 16 ma poważny problem. Dwie porażki z rzędu stawiają ich pod ścianą w wyjazdowym starciu z Gran Canarią. Na szczęście dla nich, po pierwszym meczu została im jeszcze 30-punktowa zaliczka, niemniej faworyci do pierwszej lokaty muszą teraz walczyć o awans i oglądać się za siebie, a wszystko jest pokłosiem odejścia lidera, Tadiji Dragicevicia. Borykający się z finansami belgradczycy pozwolili odejść swemu kapitanowi i mimo świetnego startu drugiej rundy, zaczyna im brakować jego przywództwa. Polskich kibiców może zaciekawić fakt, że wzrosła rola znanego z boisk PLK, Olivera Stevicia, ale jakość gry Czerwonej Gwiazdy wyraźnie się obniża.

W kłopotach są zespoły hiszpańskie. Z racji ich zaplecza, czyli gry w najlepszej lidze Europy, stawiałem Joventut, Gran Canarię, czy zwłaszcza Walencję w gronie faworytów do gry w play off. Teraz może się okazać, że żadna z tych ekip nie wedrze się do „Ósemki”, a jedynym reprezentantem ACB w ćwierćfinale będzie Bilbao. Najgorzej wygląda sytuacja Gran Canarii, gdyż jej los nie zależy wyłącznie od jej postawy w ostatnim meczu oraz Badalony, której gra pozostawia wiele do życzenia. Dwa mecze o życie mają się dziś pojawić na antenie Eurosportu 2:

20.30 Walencja- Uniks Kazań
22.15 Alba Berlin- Joventut


Niemniej warto śledzić przed meczami zmiany w programie, gdyż nierzadko zdarzają się tam poślizgi i przesunięcia transmisji.

0 komentarze: