poniedziałek, 9 stycznia 2012

Wstawiliśmy ich do pierwszej piątki. No i co z tego wynika?

Mateusz Ponitka i Przemysław Karnowski wystąpią w pierwszej piątce Południa podczas Meczu Gwiazd TBL. Ten pierwszy nawet uzyskał najwięcej głosów. Dziwię się, bo nie przeszło mi nawet przez myśl głosować na tych graczy.

Podejście jest dość proste. Skoro mamy Mecz Gwiazd Tauron Basket Ligi 2012 to chodzi chyba o najlepszych zawodników. Patrzymy na grę w sezonie, poziom zawodników. Na to co już pokazali, czym się wyróżnili. Głosy zasłużone. Nie na kredyt.

Tymczasem odnoszę wrażenie, że poza popularnością liderów kadry U-18 działa tutaj chęć zaklinania rzeczywistości. Oni jednak nie będą - ani teraz, ani w przyszłości - lepszymi koszykarzami od faktu, że wgłosujemy ich do pierwszej piątki MG.

Mniejszy problem mam z Ponitką. Tutaj przynajmniej mówimy o jednym z dwóch liderów (chociaż tyle) bardzo słabego zespołu (no właśnie). Natomiast co w Meczu Gwiazd robi piąty zawodnik dziewiątego zespołu w lidze - szczerze nie pojmuję. Karnowski jako center nie wyróżnia się punktami, zbiórkami, blokami. Niczym. Poza dobrym wstrzeleniem się w mecz telewizyjny.


OK. Takie są reguły. Głosują kibice. Przegłosować można wszystko, co oczywiście nie musi oznaczać, że ma to sens. Zresztą w przypadku rodzimego Meczu Gwiazd ostatnio dość często zdarzają się różnego rodzaju hity. Żeby wspomnieć tylko pioniera - Dawida Witosa.

Przykład z innej beczki. Ostatnio głosy polskich kibiców zrobiły z Roberta Lewandowskiego gracza rundy jesiennej Budnesligi. Powtarzając tytuł - no i co z tego wynika?




POŁUDNIE

Skibniewski
Hodge
Ponitka
Kickert
Karnowski

PÓŁNOC

Koszarek
Berisha
Dylewicz
Harris
Edwards


Z całości głosowania wynika, że postawienie na rodzimych zawodników w naszej lidze nie jest przez kibiców oprotestowywane. Wręcz przeciwnie. Polaków w pierwszych piątkach będzie więcej niż wskazywałby na to boiskowy limit.

Wydaje się, że zachłyśnięcie się zawodnikami zagranicznymi na jakimkolwiek poziomie już minęło. Kickert, Edwards i Hodge to taki kawałek większego basketu w słabej lidze. Patrząc na Harrisa powraca pytanie - czy naprawdę nie chcieliście Motiejunasa?


Jeśli chodzi o oczekiwania co do samego meczu. Doświadczenie uczy, że lepiej nie oczekiwać niczego, to można się czymś pozytywnie zaskoczyć. Od lat jest podobnie. Niestety dominuje idea luźnego podejścia. Brak atmosfery sportowej rywalizacji przelewa się na widza. Skoro zawodnicy chcą na luzie potruchtać, to czym tu się emocjonować? Wsadami? Gdzie obrońcy pod koszem zachowują się jakby ten z piłką był berkiem?

Dlatego dla mnie zawsze najciekawszym elementem Meczów Gwiazd jest samo głosowanie i wszystko, co się wokół niego dzieje. Tutaj jest rywalizacja. Tutaj zdarzają się emocje. Dlaczego rezygnujemy z tego w samym meczu?

6 komentarze:

Anonimowy pisze...

Wynika z tego to że głosujący ccą oglądac właśnie tych zawodników. Zawsze tak było i jest. W ASG nie grają najlepsi zawodnicy a tacy ktoryc chcą oglądac kibice.

Anonimowy pisze...

Tak..nie chcemy :).. Chyba to mecz gwiazd ligi TBL ,a nie VTB czy Euroligi ( swoją droga czy którykolwiek zawodnik ASG zostałby w tych rozgrywkach wybrany do takowego meczu ???). Zawodnicy drużyny którzy maja wynik 1:9 chyba nie zasługują na mecz gwiazd ligi w której nie występowali- no chyba że na kredyt :P ale duzo wiekszy niż Karnowski i Pnitka gdyż oni chociaż czasem w TBL cos pokazali

Anonimowy pisze...

Nie chcemy.. Zgodnie z "Na to co już pokazali, czym się wyróżnili. Głosy zasłużone. Nie na kredyt."

Grzegorz Magiera pisze...

Spodziewałem się takich odpowiedzi.

Chodzi tylko i aż o zaprezentowany już poziom sportowy.

Anonimowy pisze...

Dlatego też od jakiegoś czasu nie traktuję poważnie meczu, w którym nie ma jakichkolwiek emocji.
Co do widowiska to, jak to kiedyś powiedział LeBron James: "każdy wsad już kiedyś był", więc też nie spodziewam się niczego, co by spowodowało, że mi szczęka opadnie.

Anonimowy pisze...

A może zamiast napinac się na "sportową rywalizacje " potrakujmy to jako show, mozliwośc fajnej imprezy , zamiast spaceru w centrum handlowym. Pomysł przyszedł z USA , a tam jest to weekend pod tytułem "ŚWIĘTO KOSZYKÓWKI" i okazja na zarobienie kilku dolców zarówno przez NBA , jak i klub, miasto , przedsiębiorców.Fakt że u nas to nie ten level imprezy ale jest to świetne propagowanie koszykówki,gównie dla tych którzy na codzień nie maja o niej pojęcia.

Wybór Ponitki czy Karnowskiego to wybór "nowej siły polskiego kosza" na ich sukcesach można podnieść zainteresowanie tą dyscypliną na wyższy poziom ... dla niedowiarków polecam syndrom Małyszomanii, ze sportu który nawet na Podhalu był niszowy zrobiono histerie narodową , bo Polacy sa głodni sukcesu i wygrywania.... jeśli basket wróci do łask biznesu i TVP(sponsorzy) to i poziom sportowy będzie wyższy a co za tym idzie i oglądalnośc i zainteresowanie..